Hub Edi

O nas, o zyciu, o podrozach. O wszystkim i o niczym. Baczne obserwacje otaczajacej nas rzeczywistosci. Blogowe zapiski dla potomnosci na dlugie zimowe wieczory.

Wpisy

  • poniedziałek, 01 lutego 2016
    • 9-te Urodziny Amelii

      Ami konczy dzis 9 lat! Swietowalismy caly dzien wczoraj, bo wiadomo, w niedziele latwiej nam czasowo uroczyste obchody urzadzic niz w poniedzialek. Po kosciele pojechalysmy z Ami, juz tradycyjnie, do sklepu z lalkami - gdzie Jubilatka wybrala sobie ubranka i zestaw instrumentow dla lalki, ktora juz jakis czas temu przyszla poczta, a ktora wiernie czekala na nas w samochodzie. Sklep, wiadomo, raj na ziemi dla pasjonatek American Girl i Ami podekscytowana byla bardzo i biegala od wystawy do wystawy, przebierajac, komentujac, w koncu wybierajac zestaw ubranek i zestaw instrumentow muzycznych. Dolaczyl do nas Hub i razem pojechalismy na Chinski lunch (wybor Ami), dlugi spacer i pyszne lody. Oficjalny kinderbal w gronie przyjaciol zaplanowany jest na 13 lutego.

      Sama sie dziwie, ze Amelia az tak bardzo jest nadal zafascynowana tymi lalkami i cala sub-kultura jaka sie z nimi wiaze. Niby na codzien, to Ami jest taka juz "nastolatka" co to oczami przekreca, wzdycha, poprawia mnie non-stop, paple bez przerwy, drzwiami trzasnac potrafi, itd., Smiejemy sie, ze ot to taka 16 latka zakleta w ciele 9-latki;). W porownaniu z  kolezankami, Ami jest az za dorosla, za powazna;). Jest madra, sporo wie, ale traci powoli juz (niestety) ta naiwnosci i niewinnosc malej dziewczynki na rzecz sarkazmu i "doroslosci". Ciesze sie wiec, ze jeszcze te lalki trzymaja ja troche w swiecie fantazji i dzieciecej niewinnosci. Jeszcze gdzies tam pojawiaja sie jakies (ostatnie juz chyba) przeblyski dziecinnosci - jak na przyklad pomysl na swietowanie urodzin w Studiu Gimnastycznym, co mnie, przyznam szczerze, zdziwilo, bo myslalam, ze Ami uzna to za pomysl dla maluchow;).

      Kochamy nasza Ami ponad zycie. Kazdego dnia przynosi nam wiele radosci. Jest madra, wrazliwa dziewczynka, chetnie pomagajaca innym i swietnie radzaca sobie w szkolach wszelakich. Znosimy chwilowe bunty, tupanie nogami czy "pyskowki", ktorych nie brakuje;). Dajemy sie wciagac w debaty, ostre wymiany argumentow czy wrecz "biznesowe negocjacje" gdzie kazda ze stron probuje przeforsowac swoje zdanie. Sa nagrody ale sa i kary, glownie odbieranie "przywilejow" typu elektronika, TV, czy atrakcje. I mamy tylko nadzieje, ze ta upartosc i dochodzenie za wszelka cene swoich racji, okaza sie cechami przydatnymi w doroslym zyciu, i ze ogolnie Ami  sobie w zyciu poradzi;).

      Sto Lat Meli, niech na twojej buzi nie zabraknie usmiechu kazdego dnia! Happy Birthday!

       Ami_9_bd

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „9-te Urodziny Amelii”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 lutego 2016 21:02
  • wtorek, 26 stycznia 2016
    • Niagara

      Na długi weekend (z okazji święta Martin Luther King), Ami z Hubem wybrali się do Ohio. U samych Dziadków zbyt długo miejsca nie zagrzali, bo większość czasu przeznaczona była na narty i wycieczkę nad Wodospad Niagara. Ami uczyła się w szkole o Niagarze i koniecznie chciała zobaczyć Wodospad na własne oczy. Okazja nadarzyła się gdy się okazało, że miejsce gdzie jeżdżą co roku na narty oddalone jest od Niagary trochę ponad godzinę. I tym sposobem Ami miała okazje zaliczyć Niagarę.

      Zadowolona była bardzo, najbardziej z faktu, ze była w Kanadzie. Najładniejsze widoki na wodospad są właśnie od Kanadyjskiej strony, tam też spędzili większość czasu. Jak widać po minie poniżej, nawet siarczyste mrozy i śnieg nie zepsuły humoru i nie przyćmiły ekscytacji jednym z cudów świata;).

      Ami wyuczyła się wszelkich informacji nt. Wodospadu, które wyczytała w broszurach i urzadzała mi “Jeopardy” po powrocie;). Mami czy wiesz, że…. mądrzyła się cytując kolejne rekordy jakie pobija Niagara.

      Przy takiej atrakcji jak Niagara, sama jazda na nartach była juz tylko kolejnym wydarzeniem;). Choć i z tego Ami była bardzo zadowolona. A fakt, ze dziadziuś towarzyszył jej w całej wyprawie to już przysłowiowa wisienka na torcie i Ami bardzo się z tego cieszyła.

      Niagara

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Niagara”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 stycznia 2016 23:54
  • poniedziałek, 11 stycznia 2016
    • Dyplomowana Siostra

      Odbylysmy wczoraj z Ami krotki kurs dla rodzenstwa organizowany przez szpital, w ktorym bede rodzila. Fajna sprawa. Przyszle siostry i bracia przechodza taki kurs co ma pomoc im zrozumiec nowa sytuacje rodzinna oraz wyjasnic troche (relatywnie do wieku) sam proces ciazy i porodu.

      Ami nauczyla sie jak zawijac niemowlaki, co takie malenstwa lubia, czego nie lubia i jak nalezy sie z nimi obchodzic. Dzieci przygotowywaly dla swoich siostrzyczek i braciszkow ozdobne ramki z ich podobizna do powieszenia na lozeczku, coby nowonarodzony swiezak wiedzial od razu z kim ma do czynienia;), a na koniec obejrzaly film instruktazowy. Dumni bracia i siostry otrzymaly dyplomy oficjalnie potwierdzajace, ze sa gotowi do roli starszej siostry czy brata. I w ten oto sposob Ami stala sie Siostra niejednokrotnie dyplomowana;).

      Ami generalnie powaznie podeszla do tematu, zadawala nawet madre pytania. Tylko film ja troszke zbil z tropu, gdy wspomniano, ze porod moze odbyc sie na dwa sposoby: naturalnie  i przez operacje. Do tej pory mowilo sie tylko o operacji, rozcinaniu brzucha, etc -  wiec nie bardzo mogla sobie wybrazic jak inaczej moze urodzic sie dziecko. No i zaczelo sie przesluchanie, ale mamo, ale jak, ale ktoredy moze to dziecko wyjsc?! Mysle, ze jako tako wybrnelam z sytuacji. Nie drazac tematu,  szczerze powiedzialam ktoredy moze wyjsc, ale przypomnialam, ze ona wyszla "przez brzuch" i jej siostra tez ta sama droga dostanie sie na swiat, wiec nie ma co sobie glowy zaprzatac innymi sposobami.

      Amelia generalnie bardzo zaangazowana jest w temat siostry. Juz na poczatku oswiadczyla mi, ze to bedzie jej dziecko i ona bedzie Mala wszystkiego uczyla. Ja generalnie mam sie odsunac i nie przeszkadzac:).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Dyplomowana Siostra”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 stycznia 2016 20:52
  • piątek, 08 stycznia 2016
    • Jak z tą ciążą było

      IMG_8817

      Jak niejednokrotnie wspominałam na tym blogu, staraliśmy się o drugie dziecko od wielu lat. Tak mniej więcej od siedmiu. Próby przybierały różne ogólnodostępne formy od bardzo naturalnych przez farmakologiczne aż po medycynę interwencyjną. Szczegółów oszczędzę, ale pewnie jak wiele rodzin starających się o dziecko, chwytaliśmy się prawie wszystkiego. Rozważaliśmy nawet adopcję, ale ten temat upadł dosyć wcześnie gdyż wizja Hubowa i moja nieco się różniły. On wyobrażał sobie biegającą gromadkę reprezentującą ONZ, a ja jedno dziecko z Polski, ew. Europy Wschodniej;).

      I karmiliśmy się tak nadzieją przez wiele lat. I jakiś czas temu temat odpuściliśmy. Już nie wyszukiwaliśmy nowinek medycznych w tej kwestii, nie odwiedzaliśmy lekarzy, nawet o tym nie rozmawialiśmy. Ja już wszystkim wszem i wobec obwieściłam, że temat jest zamknięty, pogodziłam się niemalże z faktem, że mamy jedno dziecko i przestałam to traktować w kategoriach tragedii. Ot, taki nasz los.

      I jak to w bajkach bywa, wtedy własnie zaszłam w ciążę;). W momencie w zasadzie najmniej spodziewanym, tuż po bardzo stresującym okresie komunijnym.

      Przez pierwsze kilka dobrych tygodni nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Nie miałam żadnych objawów, żyłam sobie w błogiej nieświadomości. Gdy sobie zdałam sprawę myślałam, że to dopiero początki. Lekarz wysłał mnie na “standardowe” USG w 8 tygodniu-gdzie okazło się, że to już tydzień 16. Przyznam, że przestraszyłam się trochę, że może ominą mnie jakieś ważne badania, że coś przegapię. Z pomocą przyszła jednak dzisiejsza medycyna i wszelkie badania, łącznie z badaniami genetycznymi DNA, dodatkowymi USG, etc. Do tej pory, wszystkie badania są w normie i modlę się aby z Mała wszystko było O.K., tak jak wskazują badania. Jako, że ciąża skróciła się o ponad dwa miesiące, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Mój lekarz śmieje się, że jestem super pacjentką, nie napraszam się, przeskakuję etapy ciąży, nie musi się mną za bardzo zajmować.

      Jak już ustaliliśmy w którym jestem tygodniu, porobiliśmy badania, etc. zaczeliśmy dzielić się naszą nowiną ze światem. Na pierwszy ogień poszła oczywiscie Ami. Jej reakcja totalnie nas zaskoczyła. Wprawdzie SIOSTRA pojawiała się niezmiennie na liście do Mikołaja od dobrych kilku lat, myśleliśmy, że Ami może być trochę ostrożna i sceptyczna co do pomysłu rodzeństwa. Takiej radości jednak, już dawno nie widzieliśmy. Amelia cieszyła się baaaardzo, skakała z radości, całowała nas po kolei, z niedowierzaniem przystawiała ucho do mojego brzucha. Dodam, że mimo, że upłynęło już sporo czasu, a ciąża zbliza sie ku końcowi, Ami nadal jest podekscytowana i szczęśliwa, że będzie miała siostrę. Ciekawi jesteśmy bardzo jak zareaguje na Mała i jaka będzie między nimi interakcja w późniejszym życiu. 9 lat to spora różnica wieku, niemalże osobne pokolenie. Chciałabym żeby dziewczynki miały dobry kontakt, ale w rzeczywistosci to będą dwa odrębne światy, a my będziemy wychowywać dwie jedynaczki.

      Jak już poinformowaliśmy najbliższych, poruszyłam kwestię ciąży i macierzyńskiego w pracy. Spotkałam się naprawdę z ciepłym przyjęciem i pozytywną reakcją wszystkich, również mojego szefa. Ustaliliśmy szczegóły mojego urlopu oraz jak podzielą między sobą moje obowiazki. Planuję wziąć 10 tygodni macierzyńskiego. Mam nadzieję, że zdołam dojść do siebie przez ten czas. Nie chciałam żeby szef zatrudniał kogoś na zastępstwo gdy mnie nie będzie i myślę, że 10 tygodni to optymalny okres czasu żeby poradzili sobie beze mnie.

      Jak do tej pory, ciąża przebiega dobrze. Czuję się dobrze, nie mam zbyt wielu dolegliwości, oprócz może zmęczenia i kilku tygodni mdłości (które nastąpiły u mnie w drugim trymestrze). Dopiero teraz, będąc w 8-ym miesiącu, tak naprawdę fizycznie odczuwam jakieś zmiany. Muszę trochę zwolnić, szybciej się męczę i nie mogę już robić tylu rzeczy ilu bym chciała. Na moje szczęście, przez 6 tygodni byli o nas teściowie, więc generalnie nie robiłam nic. Wyręczali nas dosłownie we wszystkim, za co jestem im wdzięczna. Laba kończy mi sie jutro:(.

      Mowiąc krótko, ciąża przebiega w porządku, przez to, że się trochę skróciła wiele rzeczy musiało się wydarzyć szybko, co nawet nie jest takie złe. Teraz pozostaje tylko końcowe odliczanie i wielkie przygotowania na przyjście na świat małego człowieczka:).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Jak z tą ciążą było”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 08 stycznia 2016 18:32
  • czwartek, 31 grudnia 2015
  • poniedziałek, 28 grudnia 2015
    • Podsumowanie 2015

      Co roku, tradycyjnie, podsumowuję ostatnie 12 miesięcy. Lubię tak zerknąć do tyłu i z perspektywy czasu zobaczyć co nas spotkało.  A w 2015 spotkało nas wiele dobrego.

      Hub na początku roku zmienił pracę. Świat korporacyjny zamienił na akademicki. Oprócz wykładów, Hub jest dyrektorem programu “Global Business”. I choć jego obowiązki wiążą się ściśle z zarządzaniem to świat naukowy jest zupełnie inny, bardziej wyluzowany, bardziej towarzyski, co czyni pracę przyjemniejszą.  Do tego, w ramach obowiazków, Hub uczestniczy w arcyciekawych konferencjach, spotkaniach, poznaje fajnych ludzi i sporo jeździ po świecie;). Jednym słowem jest bardzo zadowolony.

      W mojej pracy, kolejny ciekawy ale spokojny rok. Bez większych fajerwerków czy procesów z pierwszych stron gazet. Nie było interwencji na drugim końcu świata, nie było egzotycznych konferencji czy siedzenia po nocach. Było za to sporo nowych rzeczy, otwieranie nowych oddziałów, rozpoznawanie nowych rynków, co dla mnie oznacza nurkowanie w przepisach mongolskich, wietnamskich czy nowozelandzkich;).

      Za nami kolejny rok Texanskiego życia. Już piąty. Już ze spokojnym sumieniem możemy powiedzieć, że jesteśmy u siebie. Czy na zawsze? Czas pokaże. Na pewno na chwilę obecną czujemy się tu dobrze. Amelia chyba nie wyobraża sobie życia bez swoich szkolnych koleżanek , my też mamy fajne grono znajomych, które ciagle się powiększa.

      Najwiekszą niespodzianką tego, przemijajacego roku była i jest dla nas RADOSNA NOWINA, że spodziewamy się dziecka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Tak, jestem w ciąży i w Marcu 2016 urodzę kolejną córeczkę! Po wieloletnich staraniach udało się niemalże w ostatniej chwili, jak już sobie odpuściliśmy starania, leczenie i straciliśmy nadzieję. Tym bardziej cieszymy się z tego ogromnie. Myślę, że popełnię o tej ciąży osobny wpis, bo jest to ważne wydarzenie w naszym życiu  i zasluguje na zapis w blogowych annałach.

      Zdrowotnie też nie było w przemijającym roku najgorzej,  obeszło się bez większych chorób. Myślę, że zasługuję na odznakę “pracownika roku” bo przez cały rok wzięłam tylko 3 dni zwolnienia;). Do tego będąc przez sporą część tego roku w ciąży.

      Z ufnością i ciekawością patrzymy do przodu na 2016. Na pewno będzie dla naszej rodziny ciekawy i wyjątkowy. Oby przyniósł zdrowie i pomyślność. Czego sobie i wam życzę!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Podsumowanie 2015”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 grudnia 2015 23:14
    • Święta, Święta i po Świętach.

      Wigilia

      Tegoroczne Święta za nami. Minęły szybko, intensywnie, ale wesoło i rodzinnie. Za wszelką cenę pielęgnujemy w naszym domu  chociaż namiastki tradycji. Trochę dla siebie, trochę dla Ami, aby odróżniła Święta od każdego innego obiadu rodzinnego. Wigilia jest więc u nas tradycyjna, 12 lub więcej potraw: śledzie, karp, kapusta z grzybami, barszcz z uszkami, pierogi, postne ziemniaki, ryba po grecku, sałatki, makowce, ciasta, a nawet kompt z suszu -  który mimo, iż był czystą improwizacją w ostatniej chwili, nie różnił się smakiem od tradycyjnego kompotu, który pamietam z domu mojej babci.

      Poniekąd tradycją jest też to, że człowiek narobi sie przy tym wszystkim. Większość oczywiście spadła na moja teściową i wdzięczna jej jestem dozgonnie za te pyszności na świątecznym stole. Do naszej rodziny dołączyli w tym roku na Święta znajomi z Houston oraz zaprzyjazniona rodzina polsko-amerykańska. Wigilia była cudowna, z odpowiednią dawką powagi i śmiechu.  Dumna byłam z Ami jak pięknie odczytała fragment pisma Świętego o narodzeniu Jezusa – nie wiem czy kiedykolwiek zwróciliście uwagę, ale jest to naprawdę trudny kawałek utkany słownymi łamigłówkami, długi i pełen staropolskich zwrotów, których znaczenia Ami bynajmniej nie zna. Tradycyjnie łamaliśmy się opłatkiem, tradycyjnie ustawiliśmy talerz dla nieznajomego gościa, zapaliliśmy świece. Nie mogło oczywiście zabraknąć otwierania prezentów, słuchania kolęd i nocnych Polaków ( I nie tylko) rozmów. I wieczór nie mogł skończyć się inaczej jak tylko o 4 nad ranem;).

      Boże Narodzenie

      Też w tym roku dosyć wyjątkowe. Miałam zaszczyt być matką chrzestną synka naszych przyjaciół. Mały Milan miał przepiękną ceremonię w kościele, z udziałem przyjaciół.  Jak na XXI wiek przystało, rodzina w Polsce uczestniczyła w uroczystości przez “streaming live” czyli internetowy podgląd;). Po kościele gościliśmy się wszyscy u Moni i Arka. Przy pysznym jedzeniu ( znowu;) i świątecznym stole biesiadowaliśmy do wieczora by paść jak kawki zaraz po powrocie do domu.

      Kolejny dzień Świąt przeznaczony był na odpoczynek i nie mieliśmy żadnych planów. Szybciutko się jednak wypełnił  im promptu lunchem u znajomych i wyprawą z dzieciakami na lodowisko. Na koniec dnia panowie postanowili zrelaksować się w saunie i basenie. Wieczorem nad miastem przeszły olbrzymie burze i tornada, co zaburzyło trochę świąteczna atmosferę. Nam wprawdzie nic sie nie stało, ale zniszczenia na południu Dallas były ogromne, łącznie z ofiarami śmiertelnymi i totalnym zmieceniem z powierzchni całego osiedla. Ponieważ i u nas zawyły syreny i rozległy się alarmy i komunikaty aby się chować, zebrałam dzieciaki i teściową i schroniliśmy się do szafy. Świąt w szafie jeszcze nigdy nie spędzałam, ale czego nie robi sie dla bezpieczeństwa lub jak twierdzi Hub dla jego iluzji.

      Xmas_2015

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Święta, Święta i po Świętach.”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 grudnia 2015 23:09
  • środa, 23 grudnia 2015
  • wtorek, 22 grudnia 2015
    • Przedświątecznie

      Święta juz pachną, już są blisko, prawie można je dotknąć. W tym roku pracuję do ostatniej chwili, więc gdyby niebiosa nie zesłały teściów, jedlibyśmy pewnie na Wigilię pierogi ze sklepu i śledzie ze słoika. A tak, uczta gastronomiczna już przygotowana, uszka, pierogi zamrożone czekają, karp oczyszczony, śledzie się moczą, ciasta już w trakcie pieczenia, kapusta gotowa, jednym słowem jesteśmy gotowi. Ja jeszcze moje tradycyjne rogaliki upiekę może w Środę wieczorem, sałatkę pokroję, prezenty zapakuję i dom troche przygotuję w jakimś międzyczasie i już możemy zasiadać do Wigilii. Przyjadą znajomi z Houston, będzie więc gwarnie, rodzinnie i na pewno miło.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Przedświątecznie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 grudnia 2015 23:50
  • środa, 02 grudnia 2015
    • Dziękczynienie 2016

      Tegoroczne Swięto Dziękczynienia mieliśmy przyjemność spędzić na wyjeździe, u znajomych w Houston.

      Przyjechała też Wiola z Luizjany, czyli jak to zazwyczaj mówimy: Rodzina w Komplecie;). Super są takie wyjazdy i spotkania i zawsze niesamowicie odpoczywam psychicznie. Fizycznie, wiadomo, jest za dużo jedzenia i przegadane całe noce, ale psychicznie fajnie jest oderwać się od spraw codziennych i nadrobić zaległości ze znajomymi.

      W samo Święto, trochę pourzędowałyśmy w kuchni, upiekłyśmy indyka jak się należy, do tego typowe dla tego Święta przystawki takie jak słodkie ziemniaki, sos żurawinowy, sałatki i szarlotka. Zaproszeni na kolację znajomi dowieźli jeszcze ciast i przystawek, tak więc stół uginał się od pyszności. Czas minąl nam miło na pogaduszkach, wspominaniu dawnych czasów i snuciu planów na przyszłość.

      W Piątek wybraliśmy się wprawdzie na zakupy, ale nie było to typowo “blekfrajdejowe” szeleństwo .  Ot, połażenie po sklepach po południu gdy już przelała się fala zapaleńców i amatorów wyprzedaży. Najwięcej na zakupach, jak zwykle, skorzystala Ami -  niestety nie uda mi się tychże zakupów podrzucić jako prezenty pod choinkę, bo Ami już i tak sceptycznie podchodzi do kwestii Mikołaja. A szkoda. My też z Hubem coś tam sobie wybraliśmy “od Mikołaja” i w taki oto sposób stałam się dumną posiadaczką pięknej, skórzanej torby. Oczywiście wszystko pod pretekstem, że torba “praktyczna” bo duża, więc przyda się do pracy i pomieści dokumenty.

      W sobotę troszkę pozwiedzaliśmy miasto, ale niestety pogoda nas nie rozpieszczała więc trzeba było się chronić w kafejkach i centrum handlowym.  Z obawy przed niedzielnymi korkami I tłumem powracających świętujacych, postanowiliśmy wrócić do domu w sobotę w nocy. Niedziela była dosyć krótka, czasu wystarczyło tylko na szybką “obróbkę” domu i obiad u znajomych.

      Niby taki długi, czterodniowy weekend, a jakoś tego nie odczułam. Gdzieś te dni (i noce) zlały się w jedną całość. Dosyć fajną i przyjemną całość, ale czas minął nieubłagalnie szybko.

      I tradycyjnie już tuż po Święcie Dziękczynienia zaczyna się sezon świąteczny. Już śpiewają kolędy, dekorują, trąbią na prawo i lewo o Świętach i odliczają dni do Świąt Bożego Narodzenia. I chcąc nie chcąc człowiek ulega temu odliczaniu i oczekiwaniu. Choć właśnie zaczął się Adwent więc może oczekiwanie jest całkiem na czasie;). Zaraz złapałam się za robienie list wszelakich: jadlospis na święta, zakupy, prezenty, kartki, liczne okołoświąteczne imprezy w pracy, w domu, u znajomych, koncerty, wystepy, recital Ami, przyjazd teściów…uff….aż mi sie atrament w piórze wyczerpał;). Będzie się działo!!!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Dziękczynienie 2016”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 02 grudnia 2015 21:53

Kalendarz

Luty 2016

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29            

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

stat4u