Hub Edi

O nas, o zyciu, o podrozach. O wszystkim i o niczym. Baczne obserwacje otaczajacej nas rzeczywistosci. Blogowe zapiski dla potomnosci na dlugie zimowe wieczory.

Wpisy

  • poniedziałek, 28 sierpnia 2017
    • Przeprowadzka

      Po 12 latach malzenstwa z Bloxem postanowilam przeprowadzic sie na inna platforme. Padlo na wordpress. Coz, jak to mowia w amerykanskich filmach "It's not YOU - it is ME";). Po prostu dosyc juz mialam frustracji z archaicznym systemem, notorycznie pozeranych postow, niemoznosci wklejania zdjec, etc., etc., etc.

      Juz od dawna marzyla mi sie jakas bardziej nowoczesna szata graficzna, mozliwosc modyfikacji poszczegolnych postow, czy rozne fajne funkcje pomocne przy pisaniu. Wordpress oferuje wiele w tej kwestii. I choc jeszcze ucze sie tychze wlasnie nowych funkcji, samo pisanie jest proste. Popelnilam juz pierwsze wpisy i odtad tam mnie znajdziecie.

      Po kolejne odcinki naszej telenoweli, zapraszam pod nowy adress:

      https://hubediblog.wordpress.com/

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Przeprowadzka”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 sierpnia 2017 21:05
  • czwartek, 27 lipca 2017
    • Letni letarg...

      Probuje jak moge nadrobic troche bloga. Nie mialam jakos ostatnio weny do pisania, choc dzialo sie sporo. A moze wcale nie dzialo sie nic takiego waznego? Jakims takim dziwnym zbiegiem okolicznosci, moze swiadomie, a moze nie, zrobilam sobie wakacje od zycia socjalno-towarzyskiego. Ot po prostu wyciszylam sie troche, nie zabiegalam, nie nalegalam, nie organizowalam. A, ze wiekszosc znajomych wyjechala, a ci ktorzy zostali zajeli sie swoimi sprawami, to i zycie towarzyskie sie o mnie nie upominalo. I wlasnie jak wcisnelam "pauze", uswiadomilam sobie na ile jestem sprawca mojego wlasnego zamieszania i jak przyzwyczailam ludzi dookola, ze to JA zawsze cos inicjuje, organizuje, zapraszam.  Nie jestem w stanie ocenic czy dobrze mi z tym czy zle. Napewno inaczej. Generalnie lubie ludzi, lubie spotkania towarzyskie, lubie wyjscia, ciekawe rozmowy, nowe doswiadczenia. Ale w pewnym momencie zrobilo sie tego nagle tak duzo, tak jakos zycie wirowalo jak w obledzie, jakos tak "glosno sie zrobilo ze wszystkich stron, ze w calym tym zabieganiu nie slyszalam juz wlasnych mysli.... i  postanowilam sie wylaczyc;). Ale jestem, zyje, funkcjonuje, pracuje, matkuje, sprzatam, przestawiam, ustawiam, koordynuje... czyli chyba wszystko OK. Przy okazji przeczytalam kilka dobrych ksiazek, obejrzalam kilkanascie dobrych filmow, wysprzatalam wszystkie szafy i spedzilam przecudowny czas z moja Antonka. Od niepamietnych czasow spedzilam mnostwo czasu w domu. Bywaly takie soboty czy niedziele, ze nosa nawet nie wysciubilam.

      No ale powoli wynurzam sie na powierzchnie. Przyjazd dziewczyn z Polski troszke wybudzil mnie z letniego letargu i postawil na nogi. Zaczynam juz planowac nasze wakacje w Azji a w duszy zaczyna coraz jasniej blyszczec swiatelko podniecenia zwiazane z powrotem Huba i Ami, juz za tydzien.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Letni letarg...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 lipca 2017 04:29
    • Merykejki

      Jak co roku o tej porze, przylecialy z Polski znajome z Mary Kay na swoje konferencje. Tradycja juz takze jest, ze przylatuja  kilka dni wczesniej i razem spedzamy sobie czas. Spedzanie czasu z moimi przyjaciolkami z MK polega na zwiedzaniu okolicznych centrow handlowych;). Dziewczyny rozkoszuja sie zakupami w Dallas, a ja z nimi. W tygodniu, gdy ja musialam pracowac, zostawialam dziewczyny w galerii tuz po jej otwarciu, a gdy chcialam zgarnac je do domu po pracy, nie byly jeszcze gotowe;). W weekend natomiast buszowalysmy wspolnie od sklepu do sklepu. Przyznam, ze uwielbiam z nimi kupowac. Nie dosc, ze swietnie znaja sie na rzeczy, chetnie doradza, zaproponuja stylizacje, a najlepiej ubralyby mnie od stop do glow - to jeszcze wprowadzaja sporo fajnego zamieszania, gdy paraduja po sklepie cztery wysokie blondyny w pieknym makijazu i butach na obcasach, przekrzykujace sie nawzajem w jakims dziwnym jezyku.  W jednym sklepie o malo nie dostalysmy wszystkie po glowie od zony, ktora odciagnac nie mogla meza, gdyz ten gapil sie jak sroka w gnat na sliczna Anie, ktora zdecydowala przeswitujaca sukienke przymierzyc na srodku sklepu. Panowie o malo nie zaczeli gwizdac, a tego wlasnie jednego wrecz zamurowalo i widac bylo, ze goraco zaluje, ze jest tu dzisiaj z zona;).

      Niedziele spedzilysmy sobie za to leniwie, opalajac sie w ogrodku i popijajac Corone a pozniej juz co tam popadlo;). Antoska przechodzila z rak do rak i piala z zachwytu, ze tyle cioc poswieca jej uwage i rozpieszcza. Oderwala sie nawet od Dziadziusia, do ktorego na codzien jest przyklejona na stale jak Misiu Koala do drzewa;).

      Uwielbiam moje Merykejki. Wnosza zawsze tyle pozytywnej energii w moje zycie, tyle sie mozna od nich nauczyc, tyle dowiedziec. A torba cudownych kosmetykow i codzienny "galowy" makijaz to juz prawdziwy bonus;). Czekam wiec do nastepnego lata, a caly ten entuzjazm i pozytywna energia, ktora przesiaknelam podczas ich pobytu  bedzie musiala wystarczyc na caly rok. I jak tu nie wierzyc w przeznaczenie, skoro od jednego zwyczajnego spotkania w samolocie do Dallas, narodzila sie przyjazn, ktora trwa juz 5 lat a co roku w lipcu odzywa i staje sie jeszcze mocniejsza.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 lipca 2017 03:56
  • środa, 26 lipca 2017
    • Kolonisci

      Kolejne dni uplywaja Ami w rytmie kolonijnego rozkladu dnia. Pierwsze dni wprawdzie nasluchalam sie jakie to niezadowolone towarzystwo bo pani telefon zabiera na noc, bo do kosciola nie chca isc, bo jedzenie jest takie sobie.... z kazdym kolejnym dniem jest coraz lepiej i sa zadowoleni. Podobaja im sie atrakcje, wycieczki. A to odwiedzaja lokalny skansen, a to laza po gorach lub jezdza na rowerze. Gdy pogoda nie dopisuje, maja zajecia w osrodku: robotki reczne, robotyka, basen a wieczorem, jak na zycie kolonijne przystalo, D-Y-S-K-O-T-E-K-A! Dziewczyny trzymaja sie razem, dodaja sobie otuchy. Amelia pokazuje mi przez skype widoki z okna i dotychczasowe zakupy i generalnie zdaje relacje z codziennych wydarzen.

      Trudno uwierzyc, ze jeszcze tydzien i zakonczy sie letnia przygoda w Polsce. Niesamowicie szybko to lato minelo. Cale szczescie, ze przed nami jeszcze urlop w Azji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 26 lipca 2017 21:31
  • piątek, 21 lipca 2017
    • Pelna Para

      Ami wakacjuje pelna para. Po pelnej wrazen wycieczce po Europie, jezdza teraz z tatusiem po Krakowie i okolicach. Byli w Szczawnicy, kopalni srebra w Tarnowskich Gorach, jakiejs innej kopalni w Zabrzu,  po drodze odwiedzili jakies muzea, wawozy, itd. Szczerze mowiac to ledwo nadazam za tymi ich wycieczkami. Nie wspomne juz o Hubowych spotkaniach biznesowych rozsianych po calej Europie. Normalnie ciuciubabka: jestes w Krakowie? Nie w Monachium/Frankfurcie/Nicei/Amsterdamie/Dortmundzie/Heidenheim (*niepotrzebne skreslic). Ale miales byc w Krakowie... no mialem, ale wyskoczylem na spotkanie;).

      Stalym punktem programu sa zawsze odwiedziny u cioci w Zawierciu. W tym roku rowniez Ami z Hubem spedzili sobie swietnie czas z naszymi kochanymi przyjaciolmi. W/g planu miala to byc krotka wizyta, wieczor/rano. Ciocia Iza nie wypuscila jednak Ami przez kolejne 2 dni, i dopiero jak nakramila, rozpiescila do granic niemozliwosci, obwiozla po okolicznych atrakcjach i obladowala worami prezentow, odwiozla pod skrzydla babci.

      Babcia tymczasem niefrotunnie spadla ze schodow we wlasnym domu, potlukla sie i skrecila noge. Lekarz nakazal wprawdzie lezec z noga w gorze, ale przeciez ogorki same sie nie ukisza... ile to sie musialam nagadac, zeby siedziala na tylku (doslownie) i zapomniala o jakiejkolwiek robocie. Do konca nie ufam, ze mamuska sie dostosuje do lekarskich zalecen czy mojego gderania.

      Ami juz przemiescila sie do Krakowa bo jutro wyjazd na prawdziwy oboz w prawdziwych gorach, gdzies kolo Rabki. Torby spakowane, humor dopisuje i podniecenie rosnie.... kolejne 10 dni Ami spedzi sobie nan typowych atrakcjach obozowych, ktore w dzisiejszych czasach przerastaja moja wyobraznie (parki wodne, trampoliny, parki rozrywki, rolki, rowery, robotyka, tance, itp.). Na obozie bedzie kuzynka oraz 3 dzieciakow znajomych z Dallas, wiec niezla ekipa. Ciekawa jestem wrazen i mam nadzieje, ze beda to kolejne cudownie spedzone chwile w Polsce.

      Swoja droga tesknie juz za nimi i odliczam dni do powrotu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 21 lipca 2017 23:59
  • czwartek, 06 lipca 2017
    • Tour d'Europe

      Ami podrozuje z tatusiem po Europie i donosi, ze jej sie bardzo podoba. Zaliczyli juz Londyn, obecnie sa w Paryzu, gdzie odhaczaja kolejne atrakcje turystyczne. Ami bardzo podobala sie wieza Eiffla i widoki z niej na cale miasto. Nie zrazila jej nawet godzinna kolejka po bilety. Dzielnie tez wytrzymuje wielogodzinne lazenie po miescie, wspomaga sie co jakis czas lodami czy jak na Paris przystalo macarons;). Ami sporo wie o Paryzu, wiedziala dokladnie co chce zobaczyc, gdzie zrobic sobie selfie - a to zasluga jednej z lalek, ktorej historia jest zwiazana z Paryzem, pieczeniem ciastek, itd. Wiec moze na cos sie te lalki przydaja;)

      Londyn tez zrobil na Amelii wielkie wrazenie i choc niewiele wiedziala o samym miescie to chetnie sluchala historii poszczegolnych zabytkow. Nie obylo sie oczywiscie bez drobnych zakupow, ktorymi nie omieszkala mi sie pochwalic na Skype po kolei pokazujac nowe buty, maskotki, fatalaszki;).

      Jakos tak fajnie sie ulozylo, ze Ami mnostwo zobaczy w te wakacje. Mam nadzieje, ze jest juz na tyle duza, ze zapamieta wszystkie te ciekawe miejsca, ktore odwiedzila a wspomnienia pozostana jej na lata! Czy mowilam juz za nia tesknie i chcialabym byc tam razem z nimi? Pewnie nie raz jeszcze sobie westchne;).

       

       IMG_9097s1  IMG_9104s 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Tour d'Europe”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 lipca 2017 19:14
  • czwartek, 22 czerwca 2017
    • Koniec koncow... na niebiesko.

      Jak wakacje to wakacje. Jako, ze u nas nic nie odbywa sie "latwo" i bez komplikacji - Amelia wymyslila sobie, ze chce umalowac sobie wlosy na niebiesko. Po pierwszym moim "nie" i przekreceniu oczami, posypaly sie argumenty, prosby, szantaze. Stanelo na niebieskich koncowkach, a i to pod warunkiem, ze koncowki owe niebieskie zostana obciete pod koniec lata, przed powrotem do szkoly. Oczywiscie obietnica niebieskich koncowek musiala zostac zrealizowna na-tych-miast. Dziadzius zostal zaangazowany do dowiezienia Amelii do sklepu, gdzie ja dojechalam z pracy. I nie mogl to byc zwykly wal-mart czy target - sklep musial byc profesjonalny, z profesjonalnymi farbami. Ami juz miala wyguglowane nazwy farb, wiedziala, ktore lepsze, ktore dluzej sie trzymaja i jak i co trzeba zrobic. Nabylismy wiec farby w kolorze lazuru i jeszcze tego samego wieczoru koncowki zablysnely niebieskim polyskiem. Polysk wprawdzie troszke przyblakl przez kolejne kilka dni gdyz Ami plywala codziennie. Jako, ze konczyny w tym roku byly w miare nietkniete, Ami mogla nareszcie pouczestniczyc w zawodach plywackich i zaistniec w druzynie. Mieli wiec treningi codziennie, a zawody w soboty, i tak przez 3 tygodnie. Lazur wiec troche wyblakl jak przyszedl czas wyjazdu do Polski i zaczely sie jeki i blagania, ze lazur trzeba odswiezyc co niniejszym uczynilismy. Babcia pewnie nie bedzie zachwycona jak zobaczy wnusie z niebieskimi wlosami, i niebieskie smugi na poduszkach;). IMG_8960s

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Koniec koncow... na niebiesko.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 czerwca 2017 23:45
    • Antonia 15 Miesiecy

      Antonka skonczyla 15 miesiecy. Fajna jest nasza Gunia - taki pseudonim artystyczny do niej juz przylegl... chyba bedzie ciezko nazywac ja inaczej;). Antonka to naprawde pogodne dziecko. Niewiele jest dni kiedy marudzi, glownie gdy jest zmeczona lub spiaca. Na ogol jednak biega po domu i podworku, wszedzie zaglada, ciekawa jest swiata oraz zawartosci szafy;).  Uwielbia Amelie, skrupulatnie powtarza wszystko co robi Amelia, fajnie sie razem bawia. Za nami pierwsze przezycia basenowe, woda jest zdecydowanie zywiolem Antosi, uwielbia basen czy zwykle chlapanie sie w wannie;). Probuje juz gadac choc na razie w swoim jezyku blablablubla;). Elokwetnie i wyraznie wychodzi jej za to "daj" i "nie" - czyli podstawa do przetrwania;)IMG_8873COLLAGEs

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Antonia 15 Miesiecy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 czerwca 2017 23:12
    • Wakacje, znow beda wakacje...

      No i kolejny rok szkolny za nami, a kolejne lato przed nami. Ami juz w Polsce.  Pozegnalismy ja cala rodzinka, z fanfarami.....Poleciala ze znajomymi i ich dzieciakami. Na chwile zatrzymali sie u mojej mamy a juz nastepnego dnia wyruszyli na zwiedzanie Polski, konkretnie zachodniej czesci - Wroclaw, itp. Ami zalapala sie na te wycieczke razem z nimi i przeszczesliwa jest z tego powodu. Zaliczyli juz glowne atrakcje Wroclawia, Panorame Raclawicka, Zoo i mnostwo innych miejsc. A jutro jada do Czestochowy, skad odbierze ja moja mama. Jeszcze, tradycyjnie, przestawia sie czasowo i tradycyjnie jej to opornie idzie. Mam nadzieje, ze dzisiaj czy jutro juz wroci wszystko do normy - na razie zarywa noce.

      Ami na jednej polkoli, a Hub na drugiej. W Indiach. Konkretnie, na dzien dzisiejszy - Katmandu - Nepal. Wyskoczyl sobie na weekend, tak on takie male "wyskoki" lubi;).  Z grupa studentow postanowili odwiedzic Nepal, podnozek Himalajow. Nie beda sie wprawdzie wspinac na Mount Everest, ale jak go znam, na jakas tam gorke sobie pewnie "wyskoczy". Jego pobyt w Indiach powoli dobiega konca, juz za 10 dni dolaczy do Ami w Polsce. Fajnie im.

      W czasie gdy moj maz podbija swiat, zdobywa szczyty (czasami calkiem doslownie), ja zmagam sie z przyziemnymi sprawunkami, w stylu cieknaca lodowka czy naprawa hamulcow;). Na pocieche mam moja Antonke, ktora jest przeslodka, tak juz chce paplac, wszystko rozumie, wszystko juz pokaze, wie dokladnie czego chce i wie jak to osiagnac. Taka mala rezolutna Pszczolka:-).

       

      IMG_9041

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wakacje, znow beda wakacje...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 czerwca 2017 22:54
  • wtorek, 23 maja 2017
    • Primum Non Nocere

      Nie wiem ile razy jeszcze musze dostac nauczke, zeby sie wreszcie nauczyc, ze jak cie bierze choroba, natychmiast idzie sie do lekarza, ktory zazwyczaj pomoze, przypisze odpowiednie leki i po kilku dniach wraca sie do siebie. Zbyt byloby to proste i oczywiste rozwiazanie. Ja musze sobie zawsze zycie skomplikowac. Tak jak teraz. Zamiast pojsc do lekarza poltora tygodnia temu, jak mnie tylko cos bralo, to NIE... musze byc "madrzejsza od biskupa", wylecze sie sama, samo przejdzie, bla, bla, bla. Skonczylo sie oczywiscie tak jak skonczyc sie musialo, ze prawie 2 tygodnie chodze "ni zdrowa ni chora", a w niedziele oprocz zaatakowanych zatok, mialam tez zaatakowane oczy.... tak, ponoc ta sama bakteria powoduje rowniez zapalenie spojowek (chyba), po tutejszemu tzw. "pink eye". Moje pink eye mega bolesne, cala twarz spuchnieta, a oczy jak troll - nie obrazajac trolli;). No jak trwoga to do Boga - szybciutko stawilam sie w poniedzialek rano u pani doktor. I ze skruszona mina musialam sie przyznac jak dlugo juz mnie chrobsko trzyma...i musialam jakos zniesc doktorowe przekrecanie oczami;). Cale szczescie p. Doktor, 'primum non nocere' ma wyryte w sercu i juz nie chciala mnie dolowac;). Przypisala szybciutko antybiotyki dwa: jeden na zatoki, drugi na oczy i kazala "chociaz tak z jeden dzien pani Edyto" polezec.

      Teraz jeszcze  tylko ja musze sobie owa paremie wziasc do serca i sobie samej nie szkodzic przez wlasna glupocizne. Ot taki to moral z tej historii.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Primum Non Nocere”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 maja 2017 17:25

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

stat4u