Hub Edi

O nas, o zyciu, o podrozach. O wszystkim i o niczym. Baczne obserwacje otaczajacej nas rzeczywistosci. Blogowe zapiski dla potomnosci na dlugie zimowe wieczory.

Wpisy

  • czwartek, 17 kwietnia 2014
    • WIELKANOC 2014

      W calym tym owczym, dzikim pedzie, gonitwa miedzy szkolami, zajeciami Ami, gotowaniem, konferencjami, bolacymi plecami i biurowym chaosem latwo byloby przeoczyc, ze w ten weekend juz Wielkanoc. Ale na poczatku tygodnia, zadumalam sie na chwile nad otworzonym kalendarzem, z ktorego na czerwono migala Niedziela Wielkanocna i Wielki Piatek i zdalam sobie sprawe, ze to juz w tym tygodniu. Przystapilam wiec do dzialania. Zaprosilam najblizszych znajomych na wielkanocny brunch, spisalam sobie liste potraw, ktore chce przygotowac, zrobilam liste zakupow. Zablokowalam piatkowe popoludnie na zakupy i przygotowania i kupilam akcesoria do malowania jajek. Czuje sie w miare przygotowana;).

      Zycze wszystkim zdrowych, pogodnych Swiat Wielkanocnych spedzonych w rodzinnym gronie. Zycze zadumy nad smiercia Chrystusa i radosci z jego zmartwychwstania.


      Baranku Wielkanocny

      Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy
      z paskudnego kąta
      z tego co po ludzku się nie udało
      prawda, że trzeba stać się bezradnym
      by nie logiczne się stało

      Baranku Wielkanocny coś wybiegł czysty
      z popiołu
      prawda, że trzeba dostać pałą
      by wierzyć znowu

      [Jan Twardowski]

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „WIELKANOC 2014”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 kwietnia 2014 17:49
  • czwartek, 03 kwietnia 2014
    • Zyciowe Lekcje

      Rozmawialam dzisiaj z jednym znajomym z pracy, jednym z naszych VP. Baaardzo madry facet, ok 60-tki. Uwielbiam taka zyciowa madrosc, trafne spostrzezenia i wskazowki. Opowiadal mi o swoich dzieciach, ktore odnosza same sukcesy. Corka pracuje w FBI, wlasnie wychodzi za maz, jest sliczna, madra i przeszczesliwa. Syn wlasnie skonczyl Akademie Marynarki Wojennej, swiatla kariera przed nim.

      Chyba, mowie, mozesz odetchnac teraz z ulga i spokojnie zaczac odpoczywac z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku. Potwierdzil, i zaczal mi opowiadac o dorastaniu dzieci o ich wychowaniu, o wzlotach, upadkach, o chwilach przyjemnych, ale takze o trudnosciach, ktorych, jak to w kazdej rodzinie, nie brakowalo.  Pol zartem, pol serio poprosilam go o recepte na wychowanie dziecka. Spowaznial i jeszcze raz dopytal sie czy pytam serio  czy naprawde chce wiedziec. Potwierdzilam i zaciekawiona dyskretnie wyjelam notes i dlugopis. Moj rozmowca powiedzial mi, ze podobna (do naszej) rozmowe odbyl ze swoim "mentorem" gdy wlasnie zostal ojcem drugiego dziecka. Mentor przekazal mu kilka rad, ktore on skrzetnie zapamietal i ktorymi staral sie kierowac przy wychowywaniu dzieci. '"Odpalilam" dlugopis i zaczelam notowac:

      1. Zabieraj je do Kosciola -  pokaz im wiare, Boga, pokaz im, ze istnieje inny wymiar i cos ponad nami. Nie wazne jakiej jestes wiary, wazne bys pokazal dzieciom, ze istnieje "Sila Wyzsza", cos na czym moga polegac kiedy zawiedzie "czynnik ludzki". Od najmlodszych lat wmawiaj im, ze ktos, oprocz ciebie, sie nimi opiekuje, mysli, troszczy. Daj im poczucie bezpieczenstwa nawet wtedy gdyby ciebie zabraklo. Szczegolnie wtedy. Uczyn wiare priorytetem, niedzielna msze rodzinnym wydarzeniem, a swieta religijne swietami rodzinnymi.

      2. Modl sie o kazda decyzje dotyczaca dzieci. Pros Boga o madrosc, cierpliwosc i pokazanie wlasciwego kierunku.

      3. Ucz sie Rodzicielstwa -  traktuj rodzicielstwo jak nieustajaca lekcje, ciagle doskonal swoje umiejetnosci. Czytaj wszystko co sie da, sluchaj innych, sa naprawde duze szanse, ze twoi znajomi wiekszosc problemow z dziecmi juz maja za soba, ze juz to pewnie przerabiali i chetnie ci doradza. Szukaj ksiazek, artykulow, opracowan na temat psychologii dziecka, rodzicielstwa, wzajemych relacji, ale takze 'harcerstwa', hobby, wedkowania, ulubionego zespolu rockowego i innych rzeczy, ktorymi interesuja sie twoje dzieci i ktore cie do nich zbliza. Staraj sie znalezc kilka opinii na nurtujacy cie temat. Nie godz sie na pierwsza lepsza odpowiedz. Kwestionuj, analizuj, dyskutuj z malzonkiem, testuj. Stan sie wynalazca procesow, ktore beda dzialaly w waszej rodzinie. Jezeli twoj instynkt podpowiada ci inaczej -  kwestionuj psychologa szkolnego, nauczyciela, lekarza, sasiadke, tesciowa. 

      4. Zainwestuj w dobre szkoly. W miare mozliwosci finansowych i organizacyjnych poslij dzieci do najlepszych szkol na ktore cie stac. Dopasuj szkole do dziecka, a nie odwrotnie. Dla mojego syna np. swietnie sprawdzilo sie prywatne gimnazjum, ale juz do liceum poszedl publicznego, zeby poznac "prawdziwe zycie i problemy".

      5. Nie staraj sie byc ich przyjacielem. Ustalaj zasady, wymagaj, badz konsekwentny. Beda cie nienawidzic teraz, ale kiedys ci podziekuja. Dzieci pod-swiadomie oczekuja od rodzicow tych ograniczen. Gubia sie gdy musza sami podjac decyzje. Z wiekiem pozwalaj im na samodzielnosc, ale niech bedzie to tzw. "kontrolowana samodzielnosc". Wyrob w nich poczucie obowiazku informowania cie, ze sa bezpieczni. Znowu: beda cie za to nienawidzic, ale lepsze to niz ciagla troska i obawa, ze dzieje im sie cos zlego.

      6. Traktuj wszystkie dzieci sprawiedliwie. To nie znaczy rowno. Nie da sie traktowac ich rowno. Kazde ma inne potrzeby, inny charakter, inne wymagania. Dziel czas miedzy wszystkich sprawiedliwie, dziel uwage sprawiedliwie, nie zachecaj ich do konkurowania o twoje wzgledy. Badz dla nich dostepny w rownym stopniu. Jezeli jednego dnia cala uwage skupiles na jednym, staraj sie nadrobic z drugim nastepnego dnia, przy kolejnej okazji. Zapewniaj je, ze kazde jest dla ciebie tak samo wazne.

       

      Czyz nie sa to piekne rady, piekne slowa? Wiem, ze niektore brzmia jak truizmy, ale jezeli glebiej sie zastanowic, to wszystkie te rady sa naprawde madre. Napewno trudno je w praktyce realizowac, ale mozna sie nimi podeprzec w chwilach zwatpien, dlatego wrzucam je w wirtualna przestrzen ku potomnosci. Bede do nich wracala i w miare mozliwosci starala sie je realizowac.

      A znajomy zyskal w moich oczach jeszcze wiecej szacunku i wdzieczna mu jestem za ta rozmowe.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Zyciowe Lekcje”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 kwietnia 2014 00:05
  • piątek, 28 marca 2014
    • 14 Lat

      Czternascie lat temu zaczela sie moja Amerykanska przygoda, ktora trwa do dzisiaj. Czternascie lat temu przylecialam do Stanow nie wiedziec czego sie spodziewac. Nie oczekiwalam niczego, wszystko bylo nowe, ciekawe, inne. I spodobalo mi sie. Nadal mi sie podoba, choc czasem narzekam, bo  przeciez nigdzie nie jest idealnie.

      Czternascie lat temu wzielismy z Hubem slub i zaczelismy wspolne zycie. Kawal czasu, mnostwo wspolnych wspomnien, wzloty, upadki, magiczne chwile i szara rzeczywistosc. Taki koktajl zdarzen, ludzi i miejsc. Wszystko dokladnie przemieszane, czasem przez zycie, a czasem przez nas samych;). Generalnie 14 fajnych lat.

      Happy Anniversary!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „14 Lat”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 28 marca 2014 23:18
  • poniedziałek, 17 marca 2014
    • Papla

      Ami z Hubem wracaja dzisiaj z wywczasow. Ami obciachu tatusiowi juz na lotnisku zdazyla narobic. Wszem i wobec oswiadczyla przy odprawie, ze torby maja za ciezkie, bo babcia im nadawala smakolykow i dobrego jedzenia. Oficer zerknal na torby - na Huba - na torby i zarzadzil kontrole osobista chlebow, pasztetow, nalesnikow i ciast, ktore Hub skrzetnie przemycal do Texasu:). Cale szczescie Oficer ludzki byl i nie zakonfiskowal 12-daniowej kolacji, ktora znajdowala sie w torbie;). Moze po prostu glodny nie byl;).

      Ami za donosicielstwo odznaczona dostala odznaka "mlodego policjanta" (junior officer badge) i z poczuciem dobrze spelnionego obywatelskiego obowiazku usadowila sie w samolocie. Papla jedna. Wszedzie wszystkim chetnie opowiada co sie w domu dzieje, czego mama jej nie pozwala, itd. W sklepie czesto karce ja po polsku zeby nie opowiadala -  przynajmniej taka mam przewage, ze moge jej zwrocic uwage w jezyku, ktorego pozostali nie rozumieja. O ile w wiekszosci przypadkow jest to po prostu smieszne, to boje sie, ze moze czasem cos komus powiedziec co sprowadzi na nas klopoty, np. poda adres.

      Moja laba tez sie niniejszym konczy. Przez tydzien nawet jednego garnka nie ubrudzilam, nawet jednego obiadu nie ugotowalam. Ot, bunt na pokladzie i totalny odpoczynek od garow, wymyslania co na obiad i dogadzania wszystkim.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Papla”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 marca 2014 22:47
  • czwartek, 13 marca 2014
    • Marcowe Migdaly

      Karnawal, Walentynki, Ostatki -  wszystko przemknelo jak w kalejdoskopie. Niemalze polowa marca. Kiedy to zlecialo i dokad tak pedzi sie pytam?

      Za nami impreza urodzinowa Ami w zeszla sobote. Ami skonczyla w lutym 7 lat. Jest juz rezolutna istotka, z odpowiedzia na kazde pytanie i z argumentem na kazdy moj argument. Dochodzi wiec czasem do spiec na linii rodzice-Ami, bo nasze swiatopoglady, ze tak powiem, koliduja w wielu kwestiach:). Ami umie sie wyklocic o swoje i nawet z kata potrafi miec ostatnie zdanie.... wierze, ze kiedys w doroslym zyciu taka sila przebicia jej sie przyda, a tymczasem mamy swoje, jak to nazywa Hub, "bitwy pod Grunwaldem";). Poza tym jest madra siedmiolatka, swietnie radzi sobie w szkole, a raczej wszystkich szkolach. Zadziwia nas swoimi madrymi wypowiedziami, checia pomocy innym, checia do nauki, postepach w Chinskim i Polskim. No, a ze pyskata troche jest to juz musimy jakos przezyc;).

      W tym roku, podobnie jak w zeszlym, Ami chciala miec urodziny "gimnastyczne", wiec impreza odbyla sie w osrodku gimnastycznym... Dzieciaki dokazywaly na matach, kozlach i wszelkich urzadzeniach gimnastycznych, a na koniec posilily sie pizza i tortem. Nafaszerowane cukrem i adrenalina, ale zadowolone, rozjechaly sie do domow. Ami tez jak najbardziej zadowolona i dumna jak paw z medalu, ktory dostala z okazji bycia jubilatem...no zasluga jakas to w koncu jest;). Medalu nie zdejmowala z szyi, z medalem poleciala nawet do Ohio nastepnego dnia, zeby pochwalic sie dziadkom. Dziwie sie jak przeszla przez ochrone na lotnisku.

      W tym tygodniu u nas ferie. Ami z Hubem tradycyjnie polecieli do dziadkow w Ohio. Chcieli miec "zimowe" ferie, to maja bo sniegu po pas i  uprawiaja codziennie wszelkie sanki i balwany, a na weekend jada na narty. Fajnie im. Dziadkowie rozpieszczaja Ami rowno- juz mi zapowiedziala, ze ona by sie chetnie do Ohio przeprowadzila i tam chodzila do szkoly. Mysle, ze szybko by jej sie znudzilo, ale nie dziwie sie ze chce tam zamieszkac skoro  obowiazuje zasada "twoje zyczenie jest moim rozkazem";).

      Oni odpoczywaja, a ja dochodze do siebie po tradycyjnym, wiosennym zapaleniu zatok, uszu i wszystkiego dookola. Dwa razy w roku: na wiosne i na jasien, lamie mnie takie porzadne, zwalajace z nog zapalenie tych okolic. Tym razem z lozka nie wychodzilam przez kilka dni, a teraz tylko praca-dom-lozko. Jak zwykle naplanowalam mnostwo "projektow" w domu i jak zwykle niewiele zrobilam. Nadzieja jeszcze w weekendzie, ale ten juz sie zapelnia spotkaniami, fryzjerami, kosmetyczkami, etc.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 marca 2014 21:07
  • środa, 26 lutego 2014
    • Ach co to byl za Bal!

      Szkola nasza polska raz w roku organizuje wieksza impreze taneczna, z ktorej dochod przeznaczony jest na szkole. W tym roku byl to Bal Walentynkowy, ktory odbyl sie w sobote. Przygotowan bylo co niemiara. Martwienie, liczenie, spekulowanie, czy ludzie przyjda, czy beda sie bawic, czy jedzenia wystarczy, czy muzyka wypali.... po nocach spac nie moglam denerwujac sie czy wszystko wyjdzie.

      Troche napracowalysmy sie z dziewczynami z zarzadu, ale warto bylo, bo impreza udala sie bardzo. Dopisali ludzie, ponad setka, jedzenie przygotowane przez mamy szkolne bylo przepyszne, muzyka dobrze zmiksowana, jednym slowem Bal jak sie patrzy;).

      Byly konkursy, loteria fantowa ze swietnymi fantami podarowanymi przez rodzicow i sympatykow szkoly, np. karta upominkowa na zabieg Botoxu;) Mialam chrapke na ten Botox, ale jak na ironie losu wylosowal go pewien starszy pan... ciekawe czy skorzysta;).

      Byla rowniez aukcja prac dzieciecych. Martwa natura tudziez krajobrazy Polski namalowane przez malych Rembrandtow i Gogain-ow cieszyly sie niezlym wzieciem. Atmosfera aukcji niczym nie roznila sie od profesjonalnego Sotheby's...niskie ceny wywolawcze w mgnieniu oka podbijane byly przez "dumnych" rodzicow... w tym mojego osobistego meza, ktory wylicytowal  prace Amiski za"jedyne" $100 :). Ludzie bardzo chetnie otwierali portefle bo wszelkie dochody z aukcji przeznaczone byly na szkole i dzieciaki, oczywiscie. A smiechu bylo co niemiara....

      Widac bylo, ze ludzie bawili sie fajnie. Po imprezie podchodzili, dziekowali.

      Mimo wielu obowiazkow organizacyjnych, ciaglego dogladania imprezy i sporego stresu, ja tez sie swietnie bawilam. Nogi bola mnie jeszcze dzisiaj;)

      Amiska w miedzyczasie byla na noclegu  z kolezanka u niani znajomych. Dziewczynki rowniez mialy sporo atrakcji, nie wspominajac juz ze sam "sleepover" poza domem byl juz atrakcja. "Niania" zabrala ich do sklepu z sukniami slubnymi gdzie jej corka przymierzala tysiace sukien w przygotowaniu do zblizajacego sie wesela. Moge sobie tylko wyobrazic jak wielka atrakcja byla dla 7, 9 latek ogladanie "ksiezniczkowych" sukni i wybieranie tej jednej, jedynej dla pani Mlodej:).

      Tak wiec weekend wypelniony atrakcjami za nami. Czas na powrot do normalnosci, zajec, codziennej bieganiny.

      Pozostaja wspomnienia i zdjecia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Ach co to byl za Bal!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 26 lutego 2014 00:25
  • środa, 19 lutego 2014
    • Kaja

      W ostatniej chwili dowiedzielismy sie, ze z Polski przyleciala na operacje do Dallas, mala dziewczynka Kaja.  Kaja jest juz po pomyslnie zakonczonej oepracji i za kilka dni wraca do Polski. Polska Szkola chciala jakos wspomoc dziewczynke, ktora zbiera pieniazki na kolejna operacje, wiec szybko przez weekend zorganizowalismy akcje. Nasi szkolni ( nie tylko) rodzice pieknie zareagowali i wsparli nas finansowo, a dzieciaki przygotowaly kartke, bransoletki i inne drobiazgi dla Kaji. Dumni jestesmy, ze nasze pociechy wykazuja taka empatie. Lzy do oczu cisnely sie jak dzieciaki wyproznialy swoje skarbonki czy oddawaly kieszonkowe aby pomoc komus w potrzebie. Mile jest , ze nawet ludzie nie zwiazani ze szkola dolaczyli sie do akcji aby bezinteresownie, aninimowo wesprzec Kaje.

      W niedziele mielismy okazje spotkac sie z Kaja i jej mama. Cudowne dziewczyny. Kaja to typowa 11-latka, troche wstydliwa, ale zawsze usmiechnieta. Jej mama pelna zapalu do organizowania kolejnej akcji, zeby pomoc Kaji. Niesamowicie to jest inspirujace, ze mimo wielu przeciwnosci losu, mimo choroby dziecka, nie widac zalamania ani goryczy. Kaja ma juz za soba 13 operacji:(, przed soba jeszcze kolejne. Dzielnie znosi bol i niedogodnosci. Cieszy sie z malych rzeczy, teskni za rodzina w Polsce i ukochanym pieskiem.

      Ponizej zalaczam linki do informacji o Kaji, jej chorobie i zbiorce pieniedzy na kolejna operacje, na ktora Kaja wroci do Dallas w przyszlym roku. Nie wiem dokladnie jak dziala w Polsce ten 1%, ale jezeli mozecie to pomozcie.

      http://kajablog.netne.net/  

      http://www.kaja.kalinowski.net.pl/# 

      https://www.facebook.com/pages/Kaja-Wi%C4%99c%C5%82aw/271594096244610 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 19 lutego 2014 17:14
  • sobota, 08 lutego 2014
    • Takie Tam...

      Strasznie dluga przerwa mi sie zrobila. Niechcacy zupelnie. I nie dlatego ze nie ma o czym pisac, bo dzieje sie sporo... ale czasu brak. Ktokolwiek wymyslil, ze czas jest najcenniesza waluta;), mial choleral racje. W pracy niekonczace sie meetingi.... praktycznie od rana do wieczora uczestnicze w spotkaniach "executives" gdzie debatujemy, ustalamy, analizujemy. Zapowiadaja sie spore zmiany w naszym regulaminie, ktore obejma wszystkie 56 krajow, wiec mnostwo roboty. Po pracy pedze odebrac Amelie bo Hub uczy 3 wieczory w tygodniu, ogarniam dom, kolacje, prace domowa we wszelkich jezykach, a wieczorem znowu robota, emaile, konferencje telefoniczne. Juz troche mnie to meczy, ale widac jakies swiatelko w tunelu, po 15 lutego powinno sie troszke uluznic. Przy okazji rozmow na szczycie dowiedzialam sie, ze bede musiala czesciej latac do Azji. Marzy mi sie zeby na ktorys z wyjazdow zabrac Huba i Ami i legnac gdzies na tydzien na jakiejs Koh-Samui czy innym czorcie.

      Z innych pracowych zmian -  zatrudnilismy mloda prawniczke na miejsce Carmen. Szef z usmiechem na ustach "oddelegowal"  mi wdrazanie Mlodej. Mam wyrzuty sumienia bo chcialabym tyle jej naopowiadac i nauczyc, ale czasu nie mam...i szkoda mi jej troche, ze ja tak zaraz na gleboka wode wrzucilismy, jakies projekty dali i generalnie stwierdzili "radz sobie kobito". Na oslode Carmen przychodzi 2 razy w tygodniu na kilka godzin, troszke Mloda wdrozyc. Dziewczyna jest mila i widac ze chetna do nauki i roboty. Mysle, ze to byl dobry wybor.

      Wczoraj przymusowe wagary nam sie trafily. Ami cala noc nam wymiotowala i zostawilismy ja w domu. Jakis wirus przytargala ze szkoly, bo podobno inne dzieciaki tez chorowaly. Do tego snieg i lod sie do Dallas sprowadzil, wiec jazda byla nieciekawa. Tym sposobem chcac nie chcac zostalam z Amiska w domu i troche sie pobyczylysmy przed TV, tudziez YouTube. Z pozytywow, to koka na skarpecie sie nauczylam robic.....;) Niech zyje YouTube, bezdenna skarbnica informacji. Chociaz ostatnio uzaleznilam sie kompletnie od Pintrest-u....i siedzie i ogladam wszelkie ciekawostki, przepisy, porady....godzinami moglabym przegladac. Polecam.

      Kolejny weekend przed nami. Mam nadzieje chociac troche odetchnac. A oddech mi potrzebny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Takie Tam...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      sobota, 08 lutego 2014 00:31
  • czwartek, 16 stycznia 2014
    • Jaselka 2014 i (Pod)Upadly Aniol;)

      W niedziele dzieciaki z naszej  polskiej szkoly pokazaly Jaselka... ale jakie. Iscie Broadway-owskie wydanie. Byla przepiekna dekoracja, cudowna oprawa muzyczna i wspaniale, po prostu rewelacyjne kreacje aktorskie malych artystow. Naprawde pelna jestem podziwu dla tych dzieci, ktore dorastaja na Obczyznie, a potrafia pieknie, czysta Polszczyzna recytowac dlugasnie momentami kwestie. Wielka rowniez w tym zasluga nauczycieli i rodzicow, ktorzy wspomagali dzieciaki na probach i na wystepie. Wyszedl naprawde swietny wystep, pochwalom i brawom nie bylo konca.

      Ami w Jaselkach otrzymala wymarzona role Aniola. Suknie biala do ziemi dlugasna zakupilismy, wlos pokrecilismy, skrzydla uzdolnione panie zrobily cudne i wyszedl z tego Aniol jak sie patrzy.

      Tylko niestety w sobote rano, jak na probe generalna trzeba bylo sie zbierac, Ami dostala goraczki. Poczatkowo myslalam, ze moze ze stresu czy tremy, ale Ami z przezywajacych nie jest i takie wystepy jej nie wzruszaja az tak bardzo. Ot wychodzi, robi swoje i ze sceny schodzi, by kontynuowac fascynujaca gre na tablecie;). Goraczka, kaszel, katar i ogolne mizeractwol:(. Z proby zwinelismy sie szybko i Ami wcisnelismy do lozka z odpowiednia dawka syropkow i wszelkiego rodzaju domowych medykamentow. W niedziele, dzien wystepu, Ami nadal slaba i z goraczka, ale wystapila jak sie patrzy, role swoja wypowiedziala jak nalezy i o resztkach sil do konca przedstawienia wytrwala. Szkoda mi jej bylo bardzo, bo mizerota taka. Wiem sama jak sie czlowiek czuje  jak sie nie czuje dobrze.....ale serca nie mialam nie pozwolic jej wystapic w przedstawieniu  po wszystkich tych probach i przygotwaniach.

      Przedstawienie odbylo sie wiec zgodnie z planem,  a ze Aniol troche byl (pod)upadly.... na zdrowiu, to juz trudno. Ponizej link do zdjec z przedstawienia. Cudne zdjecia mamy dzieki utelentowanej naszej pani fotograf Moni!


      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jaselka 2014 i (Pod)Upadly Aniol;)”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 stycznia 2014 00:24
  • wtorek, 31 grudnia 2013
    • Szczesliwego Nowego Roku

      2013 prawie za nami, i szczerze mowiac doczekac sie juz nie moge kiedy sobie odejdzie. Mam wielkie nadzieje i plany na przyszly, nowy rok, wiec stary niech sobie odchodzi jak najszybciej. Tym bardziej, ze nie byl najlepszy. Troche w nim bylo chorob, pozegnan, niezrealizowanych planow, rozwianych marzen. W skali wiecznosci to pewnie zdrowa dawka niepowodzen, ale jako kumulacja w jednym roku bywalo ciezko.

      W 2013 odeszlo kilku czlonkow naszej dalszej i blizszej rodziny i znajomych, w tym w zeszlym tygodniu -  Adria - moja cudowna pani Dyrektor ze szkoly w Cleveland. Juz nie wiem ile pogrzebow moja mama zaliczyla. Przez dobrych kilka miesiecy przezywalismy chorobe babci, jej ogromne cierpienie i odejscie we wrzesniu:(.

      Ogolnie wszystko toczylo sie swoim rytmem, wedlug skrzetnie zaplanowanego kalendarza. Od czasu do czasu tylko porzadek swiata burzyly niespodziewane telefony czy niezaplanowany zwrot wydarzen. Czesto jak juz sie wydawalo, ze jest z "gorki", pojawiala sie kolejna przeszkoda. Wielu, na pozor pozytywnym, wydarzeniom towarzyszylo zawsze jakies "ale". Hub rozpoczal doktorat... ale.... przenosi sie do innej szkoly. Ja mialam okazje poleciec do Polski... ale.... na pogrzeb.

      Ogolnie bylismy zdrowi, chociaz przytrafialy nam sie male "potyczki": kilka infekcji u mnie, bakteria zoladkowa u Ami czy kamien na nerce u Huberta:(. Za nami rowniez kolejny (chyba juz ostatni) rok prob o powiekszenie rodziny. Prob nieudanych niestety:(.

      Z bardziej pozytywnych rzeczy, troche podrozowalismy (Hub: Europa, Ja: Azja, Ami: Polska, razem: Floryda), goscilismy mame i tesciow u nas (chociaz na krotko), spedzilismy fajne, rodzinne swieta w Ohio. Jestesmy tez zadowoleni z pracy. Ja nadal lubie to co robie i coraz pewniej czuje sie na stanowisku, ktore troche mnie na poczatku przerastalo. Hub uwielbia wrecz prace na uniwerku, w zasadzie zyje ta praca i sukcesami jakie tam odnosi. 

      Mimo malych niepowodzen cieszymy sie z tego co mamy, doceniamy bardzo i wdzieczni jestesmy za nasze fajne, latwe Texanskie zycie, za cudownych ludzi, ktorzy nam tu towarzysza, za wsparcie i pomoc, za wspolne przezywanie wzlotow i upadkow.

      Tak wiec  wyrywajac ostatnia kartke z kalendarza na 2013, wyrwijmy wszystkie niepowodzenia, smutki i zle nastroje. Zakopmy gleboko w pamieci niemile chwile i wojenne topory. Wejdzmy w nowy rok z nadzieja na lepsze dni i wiecej radosci. Wkroczmy w nowy rok jak na najpiekniejszy bal swiata, w sukni utkanej z marzen, planow, zamierzen i nadzieji. Pewnym krokiem rzucmy sie w fale kolejnych wyzwan i osiagniec. Na tym balu orkiestra bedzie grala tylko dla nas i cale nasze zycie pouklada sie w piekny, uroczysty taniec. Czego sobie i wam, zyczliwym duszom zycze z calego serca!

      Tymczasem pedze do domu wspomoc Huba w przygotowaniach do naszego malego “balu” wsrod znajomych z bliska i daleka. Mam nadzieje, ze bedzie szampansko;)
      Szczesliwego Nowego Roku!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Szczesliwego Nowego Roku”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 grudnia 2013 19:34

Kalendarz

Kwiecień 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

stat4u