Hub Edi

O nas, o zyciu, o podrozach. O wszystkim i o niczym. Baczne obserwacje otaczajacej nas rzeczywistosci. Blogowe zapiski dla potomnosci na dlugie zimowe wieczory.

Wpisy

  • środa, 15 lutego 2017
    • Zabkowanie

      Antonka zabkuje... ale jak! Jak nie bylo zebow to nie bylo, a teraz 4 wychodza na raz i jazzzzzda bez trzymanki. Goraczka, katar, kaszel. Juz bylam pewna, ze ja pozarazalismy, bo najpierw Amelia cos przywlekla ze szkoly (mowi, ze od Alexy;), pozniej szczodrze obdarowala jakims wirusem mnie, a ja chetnie oddalam go Hubowi - choc przy okazji tydzien sie umeczylam, a jeden dzien nawet spedzilam w lozku, bo juz nie dalam rady. No i myslalam (nadal troche tak twierdze), ze to wlasnie jakies przeziebienie jej sprzedalismy. Dla spokoju sumienia zabralismy ja z dziadkami wczoraj do lekarza. Lekarka na wszelkie swietosci sie zaklina, ze to wszytko wina zebow.... i, ze generalnie oprocz przeciwbolowego, nic nie mozna jej dac.

      No wiec czekamy cierpliwie kiedy te zeby powychodza i Antosia wroci do siebie... a mnie uda sie przespac cala noc. Ponoc zeby wychodza w nocy wlasnie i dlatego dzieci sa takie marudne i spac nie moga....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zabkowanie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 15 lutego 2017 20:55
  • wtorek, 14 lutego 2017
    • Kalifornia

      Wyjazd do Los Angeles udal sie fantastycznie. Ami bardzo podekscytowana byla, ze swoje 10-te urodziny dane jej bylo swietowac w Miescie Aniolow. Wprawdzie pogoda troche nam splatala figla, ale i tak udalo nam sie zrealizowac plan zwiedzania.

      W piatek, jeszcze z samego rana spotkalismy sie z polskim konsulem. Pogadalismy troche na temat konferencji, ktora Hub organizuje na jesieni. Mamy nadzieje, ze w tym roku uda sie dotrzec konsulowi. Zwiedzilismy przy okazji Konsulat w L.A. Ami troche naburmuszona byla, ze z "jej wycieczki" wykradlismy caly poranek na jakies spotkania sluzbowe, ale przekupilam ja rogalikiem z czekolada i usmiech natychmiast wrocil na twarz;). Reszte dnia spedzilismy w Hollywood, Beverly Hills i okolicach. Ami doczekala sie selfie z Hollywood Sign, a my podziwialismy piekne widoki na cale miasto rozciagajace sie ze wzgorz Hollywood. Zaliczylismy wszystkie turystyczne perelki: Walk of Fame, Kodak Theatre, etc. Czasu zabraklo nam tylko na Grififth Observatory, ktore podobno jest ciekawe.

      Sobota cala przeznaczona byla na Disneyland. Na nasze szczescie, pogoda zrobila sie naprawde piekna: cieplo i slonecznie. W swietnych humorach wyruszylismy na podboj legendarnego parku rozrywki. Nie wiedzialam za bardzo czego sie spodziewac, ale przyznam, ze bardzo nam sie wszystkim podobalo. My z Hubem, tuz na poczatku mojego pobytu w Stanach, zaliczylismy wszelkie "Disneye" na Florydzie, ale po tylu latach niewiele juz pamietalismy. Odkrywalismy wiec razem z Ami kolejne atrakcje, rollercoaster-y, przedstawienia. Park jest pieknie utrzymany, dobrze zorganizowany i nie mozna sie nudzic ani przez minute. Jako, ze na Disneyland mielismy tylko jeden dzien, tempo bylo dosyc szalone. Dosc powiedziec, ze na wieczorne fajerwerki Ami juz nawet nie miala ochoty ani sily. Ale dalismy rade i zmeczeni na maxa, po 13 godzinach w parku niemalze doczolgalismy sie do hotelu.

      Niedziela juz troche wolniejsza i spokojniejsza. O wiele tez zimniejsza. Nie zniechecilo to nas jednak od dalszego poznawania miasta. Pojechalismy do Malibu, zwiedzilismy przy okazji przepieknie polozony Pepperdine University. Kampus polozony jest na wzgorzach z przecudnym widokiem na ocean. Nie wiem jak mozna sie skupic i czegokolwiek nauczyc w takich "okolicznosciach przyrody". Nie pytajcie dlaczego zwiedzalismy uniwersytet. Ot tak juz mamy, ze wszedzie gdzie nie pojedziemy, przypadkiem badz nie, zwiedzamy kampusy uniwersyteckie. Takie troche hobby, troche ciekawosc, troche zboczenie zawodowe Huba;). Popludnie spedzilismy w Santa Monica. Najpierw spacer po plazy, pozniej zaliczanie kolejnych atrakcji na slynnym molo. Amelia niezmordowanie biegala od karuzeli do karuzeli, od jednej gry do drugiej, a na koniec dzielnie pozowala do portretu;). Pochodzilismy tez troche po sklepach, deptakach, poogladalismy sobie ludzi - bo wszelkie "sorty" do L.A. sciagaja z calego swiata. Na koniec dnia wstapilismy jeszcze do China Town - jednego z wiekszych w Stanach. Jako, ze bylo juz ciemno, niewiele udalo nam sie zobaczyc. Ale widzielismy na przyklad slynny motel, ktory pojawil sie w "La La Land".

      Nasz krotki wypad dobiegl konca. Swietne sa takie wycieczki, a wspomnienia zostaja na cale zycie.

      IMG_8034IMG_8160IMG_8298

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kalifornia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 lutego 2017 17:28
  • środa, 01 lutego 2017
    • Swietujemy Dziesiatke. Spelniamy Marzenia.

      Obchody okraglych urodzin zaczely sie juz w niedziele. Babcia upiekla przepyszny tort, udekorowalismy dom i spedzilismy sobie przyjemne popoludnie z nasza "okragla" jubilatka. Ami dostala super prezenty, ale najwieksza niespodzianka byla tajemnicza kartka dolaczona do zyczen. Ami w pospiechu przejrzala zawartosc toreb upominkowych, powzdychala do sukienek, ciuszkow, gier planszowych, naszyjnikow innych drobiazgow, ktore dostala i doczekac sie nie mogla jak otworzy tajemnicza kartke... ciekawosc siegala zenitu...okazalo sie, ze kartka to zaproszenie dla Amelii na wyjazd do Disneylandu oraz bilet na lot do Kalifornii:::::))))) Spelnilo sie Amiskowe marzenie. Jedziemy do Disneyland-u. Spelnilo sie rowniez kolejne marzenie - Ami koniecznie musi odwiedzic Hollywood i zrobic sobie "selfie" ze slawnym znakiem. Na dodatek, wyjezdzamy juz w ten piatek......emocje wziely gore, po policzkach poplynely lzy radosci:).

      IMG_6875COLLAGE1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Swietujemy Dziesiatke. Spelniamy Marzenia.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 01 lutego 2017 22:08
    • 100 Lat dla Ami z okazji 10-tki!

      Nasza Ami  konczy dzis 10 lat! Jeez, jak to zlecialo.... Pamietam, jak bardzo na nia czekalismy, jak cieszyslismy sie gdy nareszcie pojawila sie w naszym zyciu. Przezywalismy kazdy nowy moment, kazdy usmiech, pierwsze kroczki, pierwsze slowa. Amelcia juz od malego byla rozgadana szczebiotka, ledwo zaczela mowic, potok slow po prostu wylewa sie z jej buzi kazdego dnia;). Towarzyszyla nam dzielnie w podrozach, nie bylo problemu w samolocie czy zmianie otoczenia. Dosyc dobrze adaptowala sie do nowych warunkow, szybko nawiazujac kontakty z rowiesnikami.

      Mamy teraz w domu juz w zasadzie nastolatke, z humorami, trzaskaniem drzwami i cieta riposta;) W zamian dostalismy madra, rozwazna dziewczynke z wielkim sercem dla innych, chetna do pomocy i pelna empatii. Swietnie radzi sobie w szkole, mowi 3 jezykami, gra na pianinie, niezle radzi sobie w plywaniu czy na korcie tenisowym. Nie wiem skad, ale jest mega zorientowana w biezacej polityce, na pamiec zna kazda piosenke z radia, zyciorysy piosenkarzy, nazwiska aktorow, szczegoly skandali, z powodzeniem moglaby byc korespondentem "Plotka";).

      Uwielbia Antoske, przejsc obok niej nie moze zeby jej nie wysciskac. I choc cierpliwosci starcza jej na razie na kilkanascie minut zabawy, wiem, ze kocha ja bezgranicznie.

      Jak na 10-latke, Ami jest bardzo dorosla. Brakuje mi mojej naiwnej szczebiotki, co to dala sobie wmowic, ze wlasnie mignal za oknem Mikolaj czy, ze Wrozka Zebuszka podrzucila cos pod poduszke. Amelcia czesto porusza powazne tematy, analizuje aktualne wydarzenia w Dallas czy na swiecie. Pyta, drazy, chce znac nasze zdanie. Zdecydowanie wynurza sie dusza humanistyczna. Ami uwielbia ksiazki, swietnie pisze, insteresuje sie historia. Z matematyka zas, troche na bakier, ciagle robi bledy, plus myli z minusem, 10 ze 100 i ciagle ma zly wynik.

      BeFunky_Collage_Ami

      Kochamy nasza Amelcie ponad zycie i cieszymy sie z kazdego jej sukcesu, kazdego rekordu w plywaniu, kazdego wygranego meczu, kazdego zdanego testu.

      100 Lat Meli, niech spelniaja sie wszystkie twoje marzenia!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „100 Lat dla Ami z okazji 10-tki!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 01 lutego 2017 21:57
  • wtorek, 31 stycznia 2017
    • Trump Rzadzi....

      Poniedzialek, 30 stycznia

      Nie, no musze… bo sie udusze….

      Caly weekend uplynal pod znakiem Trumpowej polityczki i jego dekretow – o ile pamietam to tylko tyrani i autokraci rzadzili za pomoca “dekretow”. Tym razem Trump poszedl po calosci. W piatek wieczorem podpisal “dekret” zabraniajacy wjazdu do Stanow obywatelom siedmiu panstw, w wiekszosci muzulmanskich. Wiecej informacji na ten temat [English] ponizej:

      http://www.cnn.com/2017/01/28/politics/donald-trump-travel-ban

      https://www.nytimes.com/2017/01/30/us/politics/trump-immigration-muslim-ban.html?_r=0

      https://www.theatlantic.com/news/archive/2017/01/trump-immigration-order-muslims/514844/

      Obywatele Iranu, Iraku, Libii, Somalii, Sudanu, Syrii i Jemenu nie moga wjechac na teren Stanow Zjednoczonych nawet jezeli posiadaja wazne wizy, status uchodzcy czy nawet zielone karty. Gdy tylko owy dekret wszedl w zycie – a stalo sie to natychmiast- lotniska wypelnily sie tysiacami protestujacych. Protesty odbywaja sie w calym kraju, na lotniskach, punktach granicznych, placach, przed Bialym Domem, etc. Pod wplywem protestow, a takze licznych pozwow i ekspresowych wyrokow sadow, uscislono, ze posiadacze zielonych kart moga byc wpuszczeniu po dodatkowej kontroli celnej.  Sytuacja jest nadal bardzo plynna, naplywaja sprzeczne informacje. Niektore punkty graniczne buntuja sie i nie chca przestrzegac tego zarzadzenia, inne wrecz przeciwnie zatrzymuja nawet ludzi, ktorzy nie podlegaja dekretowi. Jednym slowem zapanowal chaos. Trump tlumaczy swoje posuniecie obrona kraju przed terrorystami. Tymczasem zatrzymuje sie 80 letnie staruszki, ktore jada w odwiedziny do swoich dzieci, zatrzymuje sie rodziny uchodzcow z Syrii, ktorzy lata wyczekali sie na upragniony status uchodzcy, a ktorzy uciekaja przed gehenna, jaka odbywa sie w ich kraju. Zatrzymuje sie naukowcow, ktorzy otrzymali stypendia od czasem samego rzadu Amerykanskiego, zatrzymuje sie lekarzy – rowniez posiadajacych odpowiednie wizy i pozwolenia.

      Piekne jest jak ludzie wyszli na ulice i lotniska. W Dallas na lotnisku rowniez tysiace ludzi protestuje przeciwko zatrzymywaniu niewinnych ludzi, ktorzy chca jak najbardziej legalnie wjechac na teren Stanow. Moi znajomi, ktorzy na codzien zajmuja sie prawem imigracyjnym, w ramach wolontariatu pomagaja zatrzymanym na lotnisku podroznym, wnosza w ich imieniu pozwy do sadu imigracyjnego pisane na szybko, na kolanie, na “kucaka” gdzies w hali przylotow.

      Jeszcze dobrze nie weszlam do pracy, telefon moj az czerwony od pytan od naszych pracownikow, ktorzy sa na wizach pracowniczych lub maja zielone karty. Czy bezpiecznie podrozowac, czy bede mogli bez problem wrocic, czy ich rodziny beda mogly do nich dolaczyc? I co ja mam tym ludziom odpowiedziec? Jak mam ukoic nerwy i zapewnic, ze wszystko bedzie dobrze, skoro sytuacja zmienia sie z godziny na godzine, a w mediach pojawiaja sie raporty, ze do zakazu maja zostac dodane kolejne kraje. Skad wiadomo co jutro wymysli nasz nieprzewidywalny prezydent?

       Jednym slowem chaos, konsternacja, zamieszanie i tysiace ludzkich dramatow – a wszystko przez jeden podpis zmotywowany nienawiscia, checia dyskryminacji i ponizenia. I juz nie chce tutaj wchodzic w rozwazania na temat tego, ze Ameryka jest krajem imigrantow, zbudowanym przez imigrantow i na ich pocie, na ich ciezkiej pracy. Ze cala historia Stanow to jedna fala imigracyjna za druga – z Azji, z Europy , z Afryki. Ludzie uciekajacy od wojen, przesladowan, szukajacy lepszego zycia, podazajacy za marzeniami i czesto je realizujacy wlasnie w Stanach – wlasnie tutaj znajdowali schronienie i pomoc.  Rzecz jasna wszystko z korzyscia dla samego panstwa.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Trump Rzadzi....”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2017 17:09
  • poniedziałek, 23 stycznia 2017
    • Towarzyski Weekend

      Ami z Hubem w Colorado, a mnie tymczasem trafil sie dosyc intensywny towarzysko weekend.

      Zaczelo sie juz od czwartku - lunchem z Rebecca. Rebecca to moja przyjaciolka, rowniez prawniczka, rowniez matka dwojki dzieci, rowniez zonglujaca prace, zajecia, dom, szkoly, etc. Mam zawsze mnostwo wspolnych tematow i uwielbiam spotkania z Rebecca i cala jej rodzina. Pod pretekstem spotkania sluzbowego (bo Rebecca jest rowniez naszym prawnikiem zewnetrznym), przegadalysmy pol popoludnia;). Plotkowalysmy tradycyjnie o dzieciach, mezach, zdrowiu, pracy, minionych swietach, wyjazdach - jednym slowem nadrobilysmy zaleglosci, umowilismy sie na kolejne spotkanie z calymi rodzinami i z niechecia wrocilysmy do obowiazkow.

      W piatek babskie wyjscie z okazji urodzin kolezanki. Dziewczyny wybraly restauracje turecka, i byl to swietny wybor. Oprocz fajnego jedzenia, w piatkowy wieczor jest tam zawsze muzyka na zywo, taniec brzucha i temu podobne atrakcje. No i oczywiscie tradycyjna hookah - fajka wodna;). Bawilysmy sie super, rozmowom i smiechom nie bylo konca. I gdyby nie to, ze calotygodniowe zmecznie dalo mi sie we znaki a gdzies z tylu glowy pojawila sie wizja Antosi cwierkajacej o 7 rano,  chetnie zostalabym dluzej;).

      W sobote, kolejne babskie wyjscie - tym razem spotkanie przy winie u kolezanki. Mnostwo nowych polskich dziewczyn, ktorych nie znalam, mnostwo gadania, smiechu i nadrabiania zaleglosci. W tak duzym gronie widzialam chyba dziewczyny na moim Baby Shower - ponad rok temu;). A swiat sie nie zatrzymal, zycie toczy sie dalej i u kazdej cos ciekawego sie dzieje. Wymienilysmy sie wiec osiagnieciami dzieci, pogratulowalysmy kolezance, ktora sie wlasnie zareczyla, posluchalysmy o podrozach  i o planach na kolejne wakacje. Ktos nowy przyjechal, ktos zamierza sie przeprowadzic, ktos zmienil prace, ktos zmienil dom - ot zwyczajny kalejdoskop wydarzen. Ciekawe sa takie spotkanie i jakze mile spedzony czas.

      Zeby juz towarzysko zamknac weekend, w niedziele rowniez odwiedzilismy z tesciami znajomych. Tato kolezanki wylatuje do Polski, byla to wiec okazja zeby sie pozegnac. Przy okazji milo spedzilismy sobie czas przy kawce i ciescie, a Antosia probowala swoich sil w zabawie z Milanem - dwuletnim synkiem kolezanki. I chyba jeszcze chcieliby sobie podokazywac, gdyby nie to, ze nieoczekiwanie zrobil sie wieczor, zblizala sie pora snu, a na lotnisku czekali pelni wrazen Hub i Ami.

      Bardzo lubie takie spotkania, daja mi wiele energii i ciesze sie, ze nie barkuje nam okazji by ciagle spotykac ciekawych ludzi ale takze by pielegnowac te przyjaznie, ktore zawiazaly sie na poczatku naszej texanskiej drogi i trwaja do dzis.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Towarzyski Weekend”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 stycznia 2017 19:11
    • Ami na Nartach

      Ami z tatusiem spedzili uroczy dlugi weekend w Colorado. Glownym celem wyjazdu byly narty, ale nie zabraklo tez, jak sie okazalo, innych atrakcji. W/g srogiego, trenerskiego Hubowego oka, Amelia niezle sobie radzi choc bala sie bardziej zawansowanych szlakow. Moim zdaniem to nawet lepiej, ze sie boi jezeli nie czuje sie pewnie. Poza tym to ma byc wyjazd rekreacyjny, po co siebie i ja stresowac. Sadzac po opowiesciach Meli i zdjeciach, stresu nie widac;) Ami bawila sie swietnie i jezdzac na nartach i odpoczywajac w basenie, jaccuzi czy na zakupach. Cale dnie, wiadomo, spedzone na stoku, ale wieczory mieli do dyspozycji i Ami juz tam swoje wynegocjowala;). Jednego wieczoru poszli na spotkanie z autorem i podpisywanie ksiazek, po drodze oczywiscie obowiazkowa goraca czekolada w Starbucks, a w kolejny wieczor Ami zazyczyla sobie manicure:). Nie wiem jakie tam "zamienil stryjek siekierke na kijek" pertraktacje sie odbywaly, ale do domu wrocila z pomalowanymi paznokciami;). Jednym slowem wyjazd sie udal i choc krotki,  byl dosyc intensywny. Ami uznala go na tyle interesujacym, ze chce napisac opowiadanie o 'dziewczynce, ktora pojechala z tata na narty';).

      IMG_6855

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 stycznia 2017 18:50
  • wtorek, 17 stycznia 2017
    • Pierwsze Kroki Antonki

      Nasza Antonka juz prawie chodzi. Potrafi juz samodzielnie robic kilka kroczkow, a gdy przytrzymuje sie mebli czy scian, szybciutko przemieszcza sie po domu. Nie musze dodawac, ze wkraczamy w kolejny, ciekawy, choc uciazliwy okres: chodzacy maluch. Teraz musimy dobrze zabezpieczyc krawedzie, zablokowac schody i szafki w kuchni. No i rzecz jasna swiat jest o wiele ciekawszy z pozycji pionowej, o noszeniu na rekach czy siedzeniu nie ma juz mowy. Jedynym celem Antoski jest teraz chodzenie i przestawianie wszystkiego co na drodze napotka.

      Jak wracam do notatek z czasu gdy Amelia byla w tym samym wieku, widze, ze Antonka ma dokladnie te same umiejetnosci co Ami. Fajnie juz mozna sobie z nia “porozmawiac”, jest duzo “guuu, buuu, maaaa”, ale tez Antosia potrafi wskazac gdzie znajduja sie wiatrak, lampa, Amelia czy kawa mamy;). Robi nam “pa-pa”,  pokazuje “jaka duza urosnie” i takie tam.

      No i nareszcie wyklul sie ten pierwszy zab. Wykluwal sie chyba ze 3 miesiace, ale jest, dumnie wystaje z dziaselka na dole i na razie jest jedynym ‘bialym’ w okolicy;).

      anotonia_first_steps

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierwsze Kroki Antonki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 stycznia 2017 18:43
  • poniedziałek, 09 stycznia 2017
    • Weekend. Jaki Weekend?

      Jest piatek wieczorem. Jedno mrugniecie oka i jest poniedzialek rano. Jak to mozliwe? Musze solidnie sie skupic zeby przypomniec sobie, ze weekend za nami- tak ten czas pedzi do przodu.

      W piatek wieczorem poszlismy z Hubem do kina.  Obejrzelismy LION. [W Polsce tytul brzmi: "Lion. Droga do Domu"]. Polecam ten film kazdemu. Jak poplatane potrafia byc ludzkie losy, jak wielka jest w czlowieku chec poznania swoich korzeni, biologicznej rodziny. Jak pewnych rzeczy, miejsc, ludzi sie nie zapomina. Film opowiada historie hinduskiego chlopca, ktory zgubil sie, niechcacy wyladowal na drugim koncu Indii i nie bylo mozliwosci aby wrocil do domu. Po krotkim pobycie w sierocincu, zaadoptowala chlopca rodzina z Australii-gdzie zyl sobie dlugo i szczesliwie. Po 25 latach zapragnal odnalezc biologiczna matke i rodzine. Kilka lat zajelo mu odnalezienie miejsca gdzie sie urodzil... co bylo dalej nie bede zdradzac, na wypadek gdyby ktos sie na ten film wybral. Smutny, przerazliwie rzeczywisty film z nuta pozytywizmu.

      Sobota i niedziela zlaly sie w jedna mase. Polska Szkola, szybkie zakupy i duuuuzo czasu spedzone z Antonka, ktora postawila sobie za punkt honoru, ze bedzie chodzic. To nic, ze nozki jeszcze slabe, ze tysiac razy upada na dupke, chce chodzic i juz;). Coz, chyba juz czas, wlasnie skonczyla 10 miesiecy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Weekend. Jaki Weekend?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 stycznia 2017 18:34
  • piątek, 06 stycznia 2017
    • Zimny 2017

      Tymczasem w Nowym Roku zmiana pogody. Zimno sie zrobilo. Tzn. relatywnie zimno. Jakies -2 na termometrze. Ale dla Texanczykow to jakby -20. Nikt tu do zim przyzwyczajony nie jest – wiec jak tylko temperatura spada ponizej 10 stopni, w ruch ida kurty, szale i kozaki. To wlasnie jedyna okazja, zeby takowe okrycia przewietrzyc tudziez nowymi botkami poszpanowac;). Na popoludnie zapowiadaja snieg – jakies milimetry doslownie, a i to jeszcze nie pewne. Ale, coby zima nie zaskoczyla drogowcow, juz od kilku dni jezdza piaskarki z sola I przygotowuja ulice na zime. Tzn. na to -2 i mozliwe opady sniegu, ktore potrwa dzien lub dwa – bo od poniedzialku znowu 20 na plusie;). Coz, lepiej byc przygotowanym. Mialam szczera nadzieje, ze snieg posypie juz od rana. Mialabym wtedy wymowke, zeby zostac w domu – bo bardzo mi sie nie chcialo opatulac w te kurty, szaliki… ale rano bylo calkiem sucho.

      Jutro pierwsze zajecia polskiej szkoly w nowym roku i nowym miejscu. Po 4 latach ciaglego droczenia sie z pastorem w kosciele, od ktorego wynajmowalismy pomieszczenia, po znoszeniu jego uwag, ze smiecimy, ze zuzywamy papier toaletowy, po nieustajacym przeganianiu nas z kata w kat, z sali do sali, zdecydowalismy sie na ten wielki krok. Zmienilismy miejscowke. Nowy budynek, tez znajduje sie przy kosciele, tym razem Hinduskim. Jest piekny, nowiutki, ze slicznymi klasami, kuchnia i poczekalnia dla rodzicow. Nieskromnie przyznam, ze mialam duzy udzial w znalezieniu tego miejsca I ciesze sie, ze nas przyjeli. Zobaczymy jak bedzie ukladala sie wspolpraca, oby dobrze.

      Dzis urodziny tesciowej, a ona biedna chora, w lozku:(. Coz celebracje przeniesiemy na jutro. Dzis wieczorem mielismy odpalic szampana a pozniej isc do kina - ale chyba nic z tego nie bedzie. Przy takich wahaniach temperator, sporo ludzi niestety choruje. Organizm po prostu wariuje i nie wie czy ma przelaczac sie na system letni czy zimowy;). Mam nadzieje, ze zdrowie dopisze nam wszystkim w Nowym Roku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Zimny 2017”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 06 stycznia 2017 17:52

Kalendarz

Luty 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28          

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

stat4u