Hub Edi

O nas, o zyciu, o podrozach. O wszystkim i o niczym. Baczne obserwacje otaczajacej nas rzeczywistosci. Blogowe zapiski dla potomnosci na dlugie zimowe wieczory.

Wpisy

  • poniedziałek, 10 listopada 2014
    • Andrzejkowe Wrozby

      Wprawdzie w Polsce coraz mniej juz slyszy sie o Andrzejkach, za to u nas, stalo sie to juz niemalze tradycja, ze organizujemy impreze Andrzejkowa, jak ta w miniona sobote. Jest to doroczna impreza charytatywna, w czasie ktorej zbieramy fundusze na dzialalnosc naszej szkoly. Oprocz zyskow z biletow, zarabiamy na wszelkie mozliwe sposoby. Bylo wiec lanie wosku, loteria fantowa, byla aukcja prac dzieciecych oraz “Tarocistka”, ktora z przymruzeniem oka przepowiadala parom “sypialniana” przyszlosc. Hub zaciagnal mnie na te wrozby, tylko nie wiem jakim cudem, zamiast tego jakie to fanfary czekaja mnie w sypialni dowiedzialam sie, ze czeka mnie “odplyw gotowki”;-). Na spelnienie wrozby nie trzeba bylo dlugo czekac. Jednoczesnie gdy my dowiadywalismy sie o naszej karcianej przyszlosci, odbywala sie aukcja prac dzieciecych i nie tylko. Jednym uchem sluchalam wiec wrozb, a drugim licytowalam dzielo pt. “ Blizej Nieokreslona Abstrakcja” autorstwa mojej pierworodnej oraz piekna fotografia Warszawy, na ktora mialam chrapke. I jak to w bajkach bywa, nie za bardzo zwarcajac uwage na to co mowie , rzucalam jakies tam blizej nie przemyslane sumy. Summa summarum dosyc szybko zostalam szczesliwym posiadaczem owych dziel – a z portfela poplynela gotowka;). Wrozbe wiec uwazam za spelniona i zadnych powazniejszych uszczerbkow nie przewiduje;).

      Reszta wieczoru uplynela na wspolnej zabawie, milych rozmowach i wspolnym biesiadowaniu. Jedzenie bylo przepyszne – tradycjyne polskie dania domowej roboty – co oczywiscie jest rarytasem tutaj.

      Z perspektywy uczestnika bawilam sie fajnie i mam nadzieje, ze takie odczucie mieli pozostali. Z perspektywy organizatora wydaje mi sie, ze odwalilismy kawal dobrej roboty a i dochod zapowiada sie niezly, wiec tez zdecydowanie na plus. Takie imprezy to naprawde mnostwo roboty, bo chcac zaoszczedzic jak najwiecej pieniedzy, wszystko robimy sami: dekoracja sali, przygotowanie stolow, jedzenie, zakupy, a pozniej sprzatanie i niekonczace sie pudla, pudelka, pudeleczka noszone z gory na dol i z dolu na gore. No ale oplacalo sie. Kolejna udana impreza za nami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Andrzejkowe Wrozby”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 listopada 2014 23:45
  • piątek, 07 listopada 2014
    • To i Owo Halloween-owo

      Halloween juz odprawiony w tym roku. Ami zadecydowala, ze jakims tam wampiro-czarodziejem zostanie na ten dzien. W sumie to mi na reke bylo, bo wybor stroju trwal cale 2 minuty - po prostu wzielysmy pierwszy lepszy z wieszaka i okazalo sie, ze pasuje. Jak co roku spotkalismy sie z sasiadami na malym pre-party, a potem cala grupa ruszylismy na powolny obchod osiedla. Dzieciaki od drzwi do drzwi biegaly, co chwile porownujac cukierkowe "Lupy". Gdy juz koszyki zrobily sie tak ciezkie, ze nie dalo sie ich niesc, a na liczniku wybilo chyba z 10 kilometrow.... Ami laskawie zgodzila sie, zeby zakonczyc impreze. Tym bardziej, ze czekal nas jeszcze Halloweenowy wieczor u znajomych. Motywem przewodnim byly w tym roku Lata 80-te!!! Nasze kostiumy byly tak szalone jak te lata: neonowe bluzki, ostry makijaz, getry, legginsy, kolorowe spodnie. Nie jestem wielka fanka wszelkiej masci balow przebierancow, ale przyznam, ze te nasze doroczne imprezy sprawiaja mi frajde. Najwieksza  - podziwianie kreatywnosci moich znajomych w doborze kostiumow -  pelna profeska. Obfotografowalismy sie z kazdej mozliwej strony, coby dziela te uwiecznic;) Muzyka z tamtych czasow plynaca z glosnikow nastarajala do wspomnien wokalistow, piosenek, pierwszych pojawiajacych sie teledyskow, listy przebojow Radiowej Trojki, etc. Jakze czasy zmienily sie pod tym wzgledem. Pod koniec wieczoru zgarnelismy nasza "Wampirke", bo na stojaco zasypiala po wszystkich tych Halloweenowych atrakcjach w szkole, na osiedlu i na imprezie;)

       

      Halloween_141

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „To i Owo Halloween-owo”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 07 listopada 2014 23:14
  • wtorek, 28 października 2014
    • Chinszczyzna

      Moje dziecko pochwale dostalo w Chinskiej Szkole. Test napisalo najlepiej w klasie, a dodam, ze jest jedynym bialym dzieckiem. W nagrode test wywieszono na tablicy na korytarzu -  co jak na warunki Amerykanskie, gdzie wszystko jest tajne przez poufne -  jest ewenementem;. O tym jak ciezko jest jakakolwiek pochwale dostac w Chinskiej Szkole juz pisalam. Predzej cukierka dostaniesz niz dobre slowo... mentalnosc chinska pod tym wzgledem podobna jest do polskiej (z moich czasow), czyli dziecka nie ma co za bardzo chwalic, bo moze sie w glowie poprzewracac;) A poza tym zawsze mozna jeszcze cos zrobic lepiej, nie? W tym wypadku nic juz nie dalo sie wiecej zrobic, Ami roztrzaskala test i zadania dodatkowe i zdobyla 112 punktow na 100:).

      Dumnam z mojego dziecieca, bo chinski to jest chyba jedyna rzecz, z ktora ona radzi sobie sama, bo ja jej za bardzo nie pomoge;) Hub okiem profesorskim prace domowa nadzoruje, slowka w slowniku wynajduje i troche jej pomaga, ale boimy sie, ze i jego umiejetnosci juz powoli sie koncza;). Duzo pracy Amelie ten chinski kosztuje, tym pochwala bardziej zasluzona. Mam nadzieje, ze bedzie to dobra motywacja do dalszej pracy i ze chinski przestanie juz byc "glupim chinskim";).

      Test

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Chinszczyzna”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 października 2014 23:03
  • wtorek, 21 października 2014
    • Enrique

      Nie zebym przechodzila jakis kryzys wieku sredniego, ale raz na jakis czas lubie poudawac nastolatke;) Na przyklad tak jak w piatek kiedy wybralismy sie na koncert Pitbull-a i Enrique Iglesiasa. Super, superasny koncert, a nawrzeszczalam sie i nawyginalam jak nastolatka wlasnie;). Ale co mialam ubaw, to moje... no i moze jeszcze ludzi dookola, ktorzy tylko dyskretnie (lub mniej) zerkali co tez te, nie pierwszej mlodosci, jak by nie bylo laski wyprawiaja. A nam sie po prostu chcialo tanczyc i spiewac, bo muzyka byla swietna... do tanca porywajaca.

      W drugiej czesci koncertu Enrique zabawial publicznosc, serwujac wodke w kieliszkach i opowiadajac historie swojego zycia. I tak jakos ckliwie sie zrobilo i romantycznie, ze przy kolejnej cudnej balladzie.... lzy stanely mi w oczach... no nastolatka mowie pelna para.;). Ale wieczor fajny, wesoly, beztroski.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Enrique”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 października 2014 23:13
  • wtorek, 14 października 2014
    • Jesien

      Jesien u nas objawia sie chlodnymi porankami i wieczorami. Oprocz ostatnich kilku dni, w ciagu dnia nadal jest goraco. Smiesznie wygladaja liscie gdzieniegdzie zmieniajace kolory, gdy nadal chodzi sie w krotkim rekawie. Coz, Texas.

      Przy okazji testow na alergie, dowiedzialam sie, ze mam chroniczne zapalenie zatok. Ot, tak po prostu caly czas chodze sobie z infekcja i nawet o tym nie wiem. Od czasu do czasu stan sie pogarsza i wtedy choruje (lub wydaje mi sie, ze dopiero wtedy) i biore antybiotyk. Ostatnio co raz czesciej, a obecnie, od 2 miesiecy jestem na antybiotyku praktycznie non-stop:(. Lekarz postraszyl astma i utrata wechu i zaaplikowal kolejna 14 dniowa kuracje: antybiotyk+steryd. Nie musze chyba dodawac co sie dzieje z moim zoladkiem i ogolnie z odpornoscia. Lekarz podsumowal, ze zabic mnie to nie zabije, ale zycie uprzykrzy. Bosko:(
      Jak co roku, wybralismy sie do miejscowego ogrodu botanicznego na "dynie". Pieknie tam jest! Ze znajomymi spedzilismy sobie pol niedzieli na lonie natury, podziwiajac dekoracje z dyn oraz rozkoszujac sie sloneczkiem, cudna roslinnoscia i wlasnym towarzystwem.

      dallasarboretumbotanicalhttp://www.tripadvisor.com/Attraction_Review-g55711-d140769-Reviews-Dallas_Arboretum_Botanical_Gardens-Dallas_Texas.html

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jesien”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 października 2014 18:59
  • sobota, 11 października 2014
    • Biwak

      Zorganizowalismy ze szkola polska biwak dla naszych rodzin. Impreze chyba mozna uznac za udana skoro najwytrwalsi spiewali przy ognisku do piatej nad ranem;). My musielismy sie troche wczesniej ewakuowac bo na niedziele mielismy mnostwo rzeczy zaplanowanych, do tego ja tuz po zapaleniu oskrzeli, a Ami tuz po wyjeciu nogi z buta ortopedycznego-wiec moze to nie najlepszy zestaw do spania w namiocie;). Szkoda nam bylo bardzo, Ami nawet sie z tego powodu obrazila na "smierc i zycie";), ale coz, czasem tak bywa.

      Dzieciaki mialy frajde pobiegac po krzakach, niektorzy plywali w jeziorze czy kajakami. Wieczorem rozaplilismy ognisko, smazylismy prawdziwa polska kielbase -  co tutaj jest rarytasem. Najpiekniejsza rzecza dla mnie byly wspolne spiewy przy ognisku. Dwoch cudownych gitarzystow przygrywalo, a my ryczalysmy do ksiezyca.;) Repertuar byl baaaardzo zroznicowany -  od typowych obozowych "Plonie Ognisko" do Starego Dobrego Malzenstwa. Od "Jagodek" do "O Moj Rozmarynie";)/ Dzieci nasze z szeroko otwartymi oczami przygladaly sie co te matki i ciotki wyprawiaja i skad znaja tysiace piosenek. Sama sie dziwie, ale przy dzwiekach gitary  jakos tak same slowa sie przypominaly. Mysle, ze talentu wystarczyloby aby zalozyc chor z prawdziwego zdarzenia;).

      Swietne sa takie spotkania. Mielismy okazje poznac sie bardziej wzajemnie, szczegolnie zintegrowac z nowymi rodzicami, ktorych w tym roku sporo nam doszlo. Mysle, ze dzieciaki beda mialy fajne wspomnienia. Nie chcemy, zeby szkola kojarzyla im sie tylko ze zmudna praca, dyktandami i praca domowa. Chcemy przekazac im  troche tradycji, zwyczajow czy chocby polskiej piosenki. Mysle, ze ogniska i wszelkiego rodzaju wyjazdy sa ku temu swietna okazja.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Biwak”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      sobota, 11 października 2014 00:28
  • piątek, 03 października 2014
    • Wizyta

      W zeszly weekend mielismy gosci. Przyjechala kolezanka z Luizjany ze swoja siostrzenica, ktora przyleciala do niej na wakacje z Polski. Posmialysmy sie troche, bo roznicy pokolen nie da sie juz ukryc. Zaskoczona bylam jakie powazne podejscie do zycia maja dzisiejsi dwudziestoletni. Mysle, ze wiaze sie to z nieograniczonym dostepem do informacji i swiata, jaki maja. Objechalismy wiec roznego rodzaju atrkacje turystyczne Dallas i Fort Worth, tradycyjne zakupy, a wieczorem wraz z moimi znajomymi wyszlysmy na babski wieczor do klubu. Bylo fajnie, choc po raz kolejny uswiadomilam sobie roznice wieku i poczulam sie naprawde staro:(. Malowana Lala przy wejsciu z namaszczeniem przygladala sie dacie urodzenia "Mlodej". Trzepoczac dlugimi, sztucznymi rzesami w glowie przeliczala ile Mloda ma lat. Po jakiejs minucie poddala sie i zapytala, ile ty masz lat. Czekalam tylko, jak zaraz wyciagnie kalkulator zeby obliczyc;). Na nasze daty urodzin nawet nie zerknela -   rzucila tylko wzrokiem na "starsze panie":) i gestem pokazala, ze mozemy wejsc.

      W niedziele kolejna rundka po miescie, zaliczylismy Latino Festival i objazdowke po centrum miasta a na koniec dnia klapnelismy w nowej srodziemnomorskiej knajpce przy hummusie i pieczonym kurczaku. Mysle, ze dziewczynom sie podobalo. Lubie takie wizyty zaprzyjaznionych dusz. Mozna posiedziec, pogadac, powspominac stare czasy, a przy tym jest na luzie, bez stresu. Naprawde fajnie sobie odpoczelam i oderwalam sie od codziennosci. Przy okazji docenilam, ze mieszkamy w naprawde fajnym miejscu z mnostwem atrakcji, piekna pogoda i ciekawymi miejscami do zobaczenia.

      Dallas Skyline

      Photo courtesy of http://doubletree3.hilton.com/en/hotels/texas/doubletree-by-hilton-hotel-dallas-near-the-galleria-DALVVDT/index.html

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wizyta”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 03 października 2014 18:39
    • Kot w Butach;)

      Oj ta Ami spokojnie nie usiedzi na miejscu ani przez chwile. Ciagle fika te swoje fiku-miku gwiazdy, szpagaty. Gimnastyczka ze spalonego teatru;). No i pech chcial, ze noga walnela w stolik i noga cala spuchnieta, chodzic sie na da. Nie wspomne, ze bylo to na dzien przed weselem znajomych, w ktorym uczestniczylismy. No ekstra. Biedna Ami wesele przesiedziala z noga oblozona lodem i uniesiona w gore. Widzialam jak dusza jej sie wyrywala do tanca i biegania z dzieciakami, ale nie mogla, za bardzo ja bolalo. Zabralismy ja nastepnego dnia do lekarza, zeby sprawdzic czy nie ma zlamania. Zlamania wprawdzie nie ma, ale jest niezle potluczona stopa, a dokladnie "plytka wzrostowa" cokolwiek to znaczy. Ami dostala specjalny but usztywniajacy na 2 tygodnie:(. I czlapie tak biedulka w tym bucie juz drugi tydzien. I dzielnie znosi to chodzenie w bucie. But, jak sie okazuje, nie przeszkadza nawet w robieniu gwiazd!!! Z kazdym fikolkiem wstrzymuje oddech i oczami wyobrazni juz widze kolejna czesc ciala w gipsie. Ale jak okielznac ten wulkan energii;)?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kot w Butach;)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 03 października 2014 18:15
  • środa, 24 września 2014
    • Druga Klasa na Obcasach

      Ami zaczela druga klase. Jak na razie bardzo jest ze szkoly zadowolona, a to glownie za przyczyna swietnej nauczycielki, jaka w tym roku ma. Kobieta naprawde z powolania. Ostoja cierpliwosci, empatii i zawsze chetna do pomocy. Naprawde fajna babka.

      Co do chinskiej szkoly natomiast to jak na razie idzie opornie. Ami niezbyt zadowolona bo do roboty od razu zagonili, nie ma przepros;).   Pracy domowej i z Chinskiego i z innych przedmiotow maja bardzo duzo i Ami buntuje sie troche, ale przekupstwo nadal skutkuje i Ami tylko "dolce" liczy i na lalki przelicza;). Jeszcze nie trafiaja do niej argumenty, ze dla samej siebie sie uczy;)

      Jak zwykle Ami chce chodzic na wszelkie zajecia dodatkowe. Ruskim targiem stanelo na plywaniu, tenisie, gimnastyce i pianinie -  co i tak jest sporo, ale tenis w sobote, wiec troche sie rozklada. Zreszta uprzedzilismy Amelie, ze jezeli tylko zobaczymy, ze nie daje rady tego wszystkiego ciagnac, natychmiast rozklad zajec modifikujemy i z czegos rezygnujemy. Jak na razie ciagnie wszystko i jest zadowolona.

      Nowoscia w tym roku szkolnym jest tez autobus. Ami uparla sie, ze chce autobusem do szkoly jezdzic razem z kolezankami z osiedla. A, ze przystanek jest akurat pod domem obok, to nawet mi to pasuje, ze jeszcze w pizamie, drzwi garazu otworze i mojego pisklaka wypuszcze i widze jak wsiada do autobusu. Jak na razie Ami z podrozy autobusem do szkoly bardzo jest zadowolona i wszystkie osiedlowe plotki do domu przynosi. Nawet nie chce wiedziec co ona tam opowiada o nas;).

      Druga Klasa to rowniez przygotowanie do Komunii w Polskim Kosciele. A tak, komunistke mamy w domu. I juz za chwile bedziemy sie zajmowac organizacja tego wydarzenia. Tymczasem studiujemy katechizm i opowiadamy Ami o komunii, mszy, spowiedzi, etc. Dosyc jest tym tematem zaintrygowana i ciagle zadaje pytania o wiare, Boga, spowiedz, etc.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 24 września 2014 22:34
    • Mexico 2014

      W tym roku wybralismy sie do Meksyku. Marzyl nam sie juz od dawna taki zorganizowany wyjazd, gdzie o nic nie musisz sie martwic, przywioza-zawioza, jedzenie pod nos podstawia;). Stwierdzilismy, ze All-Inclusive w Mexico bedzie najlepsze.  Wyjazd okazal sie strzalem w dziesiatke. Naprawde super sobie odpoczelismy, fajnie sie bawilismy i zgodne stwierdzilismy, ze bylismy tam zdecydowanie za krotko, bo tylko 8 dni. Mysle, ze 10-12 dni bylyby w sam raz. Mieszkalismy w fajnym kurorcie w Playa Del Carmen. Hotel nazywal sie Iberostar i naprawde go polecam. Nie sa to luksusy w stylu puszyste dywany i prywatny battler, ale naprawde hotel jest swietnie wyposazony. Pokoje (chociaz male) sa schludne, jest w zasadzie wszystko czego potrzeba. Sam osrodek jest piekny, polozony wsrod egzotycznej roslinnosci, ze zwierzatkami biegajacymi tuz nad glowa, i flamingami, pawiami, papugami spacerujacymi po trawnikach. Oczywiscie jest cudowna plaza i blekitny ocean, a jak komus znudzi sie ocean, do dyspozycji sa roznego rodzaju mniejsze i wieksze baseny, baseniki, wodospady, wirujaca rzeka, etc. I rzecz jasna, w kazdym basenie jest bar, z dostepem do napojow, rowniez wyskokowych;). Hotel oferuje mnostwo atrakcji dla dzieci i doroslych: wszelkiego rodzaju sporty wodne, kajaki, katamarany, nurkowanie. Na plazy mozna grac w siatkowke, strzelac z luku, wiatrowki. Przy basenie mozna grac w ping-ponga, malowac ceramike, dac sobie zaplesc wlosy. Mozna wypozyczyc rower czy pograc w tenisa. Jest jeszcze tysiace innych rzeczy do roboty, ktorych nie sposob wymienic. Ciagle odbywaja sie jakies konkursy, zabawy, aerobiki, etc. Mozna naprawde przez kilka godzin dziennie po prostu sie bawic. Hub i Ami chetnie uczestniczyli w roznych zabawach, ja natomiast wolalam poczytac, polezec na lezaku, poplywac tudziez uciac sobie mila pogawedke z inna Polska rodzina, ktora poznalismy. Jak juz leniuchowanie i lezenie na plazy nam sie troche znudzilo (oj moze sie znudzic moze), wypozyczylismy sobie samochod i wyruszylismy na zwiedzanie okolicy. Obejrzelismy  ruiny piramid Majow w Tulum, pospacerowalismy po miasteczku w Playa del Carmen, odwiedzilismy Delifinarium, gdzie mozna plywac z delifnkami oraz wypozyczylismy sobie lodke aby troche ponurkowac i poplywac z rybami. Znajomy Meksykanin z pracy wyrysowal mi mapke gdzie mam jechac i co zobaczyc i okazalo sie to bardzo pomocne. Skorzystalismy z jego wskazowek na maxa. Wszystkie te atrakcje mozna rowniez wykupic sobie przez hotel i liczne agencje turystyczne w miescie, ale chcielismy to zrobic na wlasna reke zeby nie byc ograniczonym czasem i ciagle poganianym, jak stado baranow;). Wczasy naprawde udane, wrazenia niesamowite i przyznam szczerze, ze nawet sobie odpoczelam. Obiecalismy sobie wrocic w tamte okolice bo jest jeszcze tyle tam do zrobienia i zobaczenia, a jak nam sie nie bedzie chcialo ogladac to polezymy sobie na plazy i poplywamy w tym cudownym oceanie, co  tez wcale nie wydaje sie zla opcja na odpoczynek. Naprawde goraco polecam Playa i Meksyk.

      Mexico_Collage

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Mexico 2014”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 24 września 2014 22:09

Kalendarz

Listopad 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

stat4u