Hub Edi

O nas, o zyciu, o podrozach. O wszystkim i o niczym. Baczne obserwacje otaczajacej nas rzeczywistosci. Blogowe zapiski dla potomnosci na dlugie zimowe wieczory.

Wpisy

  • wtorek, 23 maja 2017
    • Primum Non Nocere

      Nie wiem ile razy jeszcze musze dostac nauczke, zeby sie wreszcie nauczyc, ze jak cie bierze choroba, natychmiast idzie sie do lekarza, ktory zazwyczaj pomoze, przypisze odpowiednie leki i po kilku dniach wraca sie do siebie. Zbyt byloby to proste i oczywiste rozwiazanie. Ja musze sobie zawsze zycie skomplikowac. Tak jak teraz. Zamiast pojsc do lekarza poltora tygodnia temu, jak mnie tylko cos bralo, to NIE... musze byc "madrzejsza od biskupa", wylecze sie sama, samo przejdzie, bla, bla, bla. Skonczylo sie oczywiscie tak jak skonczyc sie musialo, ze prawie 2 tygodnie chodze "ni zdrowa ni chora", a w niedziele oprocz zaatakowanych zatok, mialam tez zaatakowane oczy.... tak, ponoc ta sama bakteria powoduje rowniez zapalenie spojowek (chyba), po tutejszemu tzw. "pink eye". Moje pink eye mega bolesne, cala twarz spuchnieta, a oczy jak troll - nie obrazajac trolli;). No jak trwoga to do Boga - szybciutko stawilam sie w poniedzialek rano u pani doktor. I ze skruszona mina musialam sie przyznac jak dlugo juz mnie chrobsko trzyma...i musialam jakos zniesc doktorowe przekrecanie oczami;). Cale szczescie p. Doktor, 'primum non nocere' ma wyryte w sercu i juz nie chciala mnie dolowac;). Przypisala szybciutko antybiotyki dwa: jeden na zatoki, drugi na oczy i kazala "chociaz tak z jeden dzien pani Edyto" polezec.

      Teraz jeszcze  tylko ja musze sobie owa paremie wziasc do serca i sobie samej nie szkodzic przez wlasna glupocizne. Ot taki to moral z tej historii.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Primum Non Nocere”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 maja 2017 17:25
  • poniedziałek, 15 maja 2017
    • Zapachnialo Wakacjami

      Hub w Polsce. Wyskoczyl sobie, tak jak to on potrafi, na 10 dni;). Jest na konferencji w jednej z akademii w Warszawce. W tzw. miedzyczasie zaliczyl komunie chrzesnicy w Krakowie, spotkal sie ze znajomymi, nawiazal wspolprace z kilkoma uniwersytetami, przedyskutowal progam wymiany z uniwersytetem w Nowej Zelandii, zalatwil praktyki studentom w Niemczech i Polsce, dostal zaproszenie na wyklady w Gruzji a mnie ponoc wkrecil na jakies wyklady w Krakowie. To jest czlowiek orkiestra, maszyna wielofunkcyjna;).  No ale, na szczescie, wraca juz jutro. Choc nie na dlugo. 2 czerwca leci na miesiac do Indii, pozniej na kolejny miesiac do Europy. Jeszcze nie przyzwyczailam sie (choc powinnam) do jego cyganskiego trybu zycia. Jeszcze mnie to irytuje;). Tymczasem zrobilam liste “napilniejszych” rzeczy, ktore musimy omowic zanim znowu wyjedzie i pogodzilam sie, ze wszelkie projekty okolodomowe, zajecia Meli, akademie, zawody plywackie,  turnieje tenisowe, itp. ogarniac bede sama. Tzn. z dziadziusiem, ktory najwytrwalej kibicuje swojej wnusi;).

      Ami odechtnela z ulga, zakonczyl sie rok szkolny w Chinskiej szkole. Wczoraj odprawili jeszcze przedstawienie, jakies piosenki, wystepy i pozyczyli sobie udanych wakacji. Rozczulilam sie jak sobie przypomnialam te jej wystepy przez ostatnie 5 lat… pamietam jak niesmialo spiewali o kotkach i pieskach piec lat temu;). Fajnie obserwowac jak dzieciaki dorastaja, jak nadal pielegnuja przyjaznie, ktore nawiazaly jeszcze w zerowce. W Chinskiej szkole zostal Ami jeszcze rok… zobaczymy gdzie bedziemy kontynuowac nauke Chinskiego od middle school.

      Juz te wakacje rzeczywiscie czuc w powietrzu. Wszyscy juz tylko rozmawiaja o wyjazdach, urlopach, odpoczynku. Udalo nam sie sfinalizowac kwestie wyjazdu Amelii do Polski – leci 20 czerwca ze znajomymi. Zapowiada sie kolejne cudowne lato dla Ami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zapachnialo Wakacjami”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 maja 2017 21:21
  • poniedziałek, 08 maja 2017
    • Maraton

      Ja wprawdzie mam swoje male maratony niemalze kazdego tygodnia, ale tym razem Hubowi i Wioli naleza sie wielkie brawa.... przebiegli pol-maraton. Zaczelo sie od glupich zartow w Swieta Bozego Narodzenia, ze moze by przebiegli jakis bieg... po trzeciej lampce wina byli juz zarejestrowani na  Dallas Skyline Half-Marthon pod koniec kwietnia;). Wiola wziela sobie przygotowania do serca i konsekwetnie trenowala. Moj Hub ani czasu ani zapalu do biegania nie mial, przebiegl sie kilka razy po okolicy. Daleko mu bylo do wymaganych 20 km, ale stwierdzil, ze jak sie sprezy to da rade;). Probowalam go nawet odwiesc od zamiaru biegu bo ostatnie tygodnie nie dosc, ze czasu nie mial na terningi to nawet nie mial czasu porzadnie sie wyspac - pracowal na okraglo, spal po kilka godzin, cisnienie mu skakalo, ogolnie widzialam, ze byl przemeczony. Ale jak sie chlop uprze to przez meskie ego sie nie przebijesz i Hub zdania nie zmienil. W dzien biegu, wyjechali raniutko bo start byl o 8, a od 6 juz trwala rejestracja, koszulki, numerki, itp. Ku mojemu zdziwieniu, tuz po 10 Wiola zadzwonila, ze ona juz dobiegla, a Hubert wlasnie dobiega...Zebralam wiec dzieciarnie i pojechalam przywitac ich na mecie. Zmeczeni, ale szczesliwi wlasnie fotografowali sie na tle miasta. Niesamowite, ze Hub dobiegl i to nawet w niezlym czasie. Nie wyobrazam sobie po prostu jak mozna biec non stop przez 2 godziny. I dochodze do wniosku, ze faceci to jednak  inaczej sa skonstruowani, a kondycje maja chyba wrodzona. Hub wprawdzie jezdzi na rowerze i plywa, wiec jest w miare aktywny, ale naprawde malo biega - bo jak sam twierdzi nie za bardzo lubi. A tu, ot po prostu wstal pewnego dnia i przebiegl pol-maraton. Naprawde jestem pelna podziwu i uznania dla nich obojga. Ponoc tradycja jest, ze po biegu trzeba zjesc hamburgera - zabralam wiec moich maratonczykow na, ponoc najlepsze w okolicy, hamburgery, a sukces oblalismy lokalnym piwem. Normalnie czapki z glow.... Maratonczycy na start;).

      IMG_8699

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Maraton”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 maja 2017 23:14
  • czwartek, 04 maja 2017
    • Po przerwie.

      Do czego to doszlo, zebym tylko jeden wpis na miesiac byla w stanie splodzic....wessala mnie po prostu czarna dziura roboty. Projekt-olbrzym, ktory musial byc zakonczony na "wczoraj" wyladowal na moich kolanach. Najgorsze za nami, choc jeszcze zostalo troche papierkow do ogarniecia. Przez ostatnie dwa tygodnie caly moj swiat zamykal sie w pracy. Bywaly dni, ze dzieci nie widzialam. W takich sytuacjach, pomoc tesciow, oczywiscie bezcenna - bo musialabym chyba hotel kolo biura wynajac i z dziecmi zamieszkac, bo czasu na dojazdy do domu byloby szkoda;). Wychylam wiec powoli, niesmialo glowe na powierzchnie i nadrabiam zaleglosci.

      W zeszla sobote, Amelia miala konkurs Chinski. Wyuczyc sie musiala przemowy i ja wyrecytowac. I mozna powiedziec, ze niezle jej poszlo - choc oczywiscie moglaby sie lepiej przylozyc. Najwiekszego powera do powtarzania tekstu dostala dopiero w samochodzie w drodze na konkurs--- wczesniej ja nie ciagnelo. Efekty oczywiscie takie, ze sie zaciela kilka razy, ale dobrnela do konca 2.5 minutowej mowy. Chwala jej za to, ze takiej dlugiej mowy sie nauczyla, ze przemogla treme i wyrecytowala przed pelna sala ludzi i komisja. Generalnie do konkursu nie miala serca, twierdzila, ze to glupi pomysl, i jedynie telefon, ktory wynegocjowala z tatusiem w zamian za udzial w konkrusie motywowal ja do jako takiego przygotowania sie;). Tak moje dziecko bardzo materialnie podchodzi do zycia. Nie ma nic za darmo... i "ze to dla twojego dobra" raczej do niej nie przemawia. Ok, przyznam, ze taki konkurs to rzeczywiscie duzo pracy i, ze ten telefon to poniekad zasluzony.

      Sam konkurs, jak zwykle, majstersztyk chaosu w wykonaniu Chinczykow. Jak oni potrafia najprostsze kwestie skomplikowac to sie w glowie nie miesci. Generalnie nikt nic nie wie, gdzie ma isc, gdzie ktora kategoria wiekowa ma sie zglosic. Biegaja, pokrzykuja, przepedzaja nas z kata w kat...w koncu jakos wszystkich poupychali do odpowiednich sal i konkurs sie odbyl. A po konkursie 3 godzinna czesc oficjalna, przemowy, dyplomy, statuetki dla sponsorow, jakies hymny odspiewane, jakies tance, uklony, podlizy...;). Mysle, ze nie tylko Ami, ale takze my wszyscy odetchnelismy z ulga jak juz sie cala ceremonia zakonczyla. Doswiadczenie jednak ciekawe i mam nadzieje, ze Ami jeszcze kiedys da sie na cos takiego namowic.IMG_8665

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Po przerwie.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 maja 2017 23:45
  • poniedziałek, 10 kwietnia 2017
    • Sezonowo

      Tydzien za tygodniem mija, nie nadazam ze sprawami biezacymi, o blogu nie wspominajac. Wszystko ogolnie sie kreci. Jakos. Krece sie tez ja, jak taki chomik w kolowrotku: poniedzialek-piatek-poniedzialek;) Miedzy prace, Antosie, zajecia Amelii, ogarnianie domowego gospodarstwa, naprawy samochodow,  skladanie podatkow,  umawianie fachowcow od plotu, probuje jeszcze wcisnac jakies zycie towarzyskie, bo sezon na urodziny, odwiedziny czy parapetowki  jakos tak sie nagle pojawil;).

      Kilka tygodni temu odwiedzili nas znajomi z Cleveland. Kolezanka przybyla do Dallas na konferencje i przy okazji wstapili do nas na kolacje. Przegadalismy caly wieczor, wspominajac i nadrabiajac zaleglosci. Ciesze sie, ze mimo odleglosci pozostalismy w kontakcie i raz na jakis czas uda nam sie zdzwonic czy wymienic emaile. A takie spoktania to juz rarytas. Akurat jak u nas byli nad Dallas rozpetaly sie burze, huragany I grady. Z niebe lacialy lodowe jajka niszczac wszystko po drodze. W okolicy mnostwo szkod – uszkodzone dachy, poobijane samchody, powybijane szyby, powalone ploty. U nas grad podziurawil meble ogrodowe, ktore wynieslismy doslownie poprzedniego dnia coby sezon wiosenno-letni zainicjowac i dobil plot, ktory juz i tak chylil sie ku upadkowi. Grunt to wyczucie czasu.

      Hub wrocil z Wietnamu i Kambodzy. Bardzo mu sie podobalo, Wietnamem wrecz jest zachwycony. Nie rozgladal sie wprawdzie jeszcze za mieszkaniem (jak to na niektorych wyjazdach bywalo), ale odgraza sie, ze jeszcze tam wroci, moze na dluzej. Studenci tez zadowoleni. Odkrywali uroki Wietnamu, smakowali lokalnej kuchni, odwiedzali firmy, podziwiali kulutre. A wieczorem balowali. Jak na brac studencka przystalo, wieczorem odbywalo sie tzw. “poluzowanie krawatow” i nagle wszelkie ostrzezenia, ze obcy kraj, inna kultura, ze moze byc niebezpiecznie - odplywaly w sina dal. Hub zamienial sie w policjanta i straznika cnot i mlodziez zgarnial z okolicznych przybytkow. Szanse na nagrode profesora roku stracil w momencie gdy godzine policyjna przesunal na pore dobranocki. I imprezowanie sila rzeczy musialo przeniesc sie do hotelu. Co bardziej kreatwyni probowali sztuczek na “okno” czy “zabladzilem”, ale ogolnie wszystko odbylo sie bez przygod.

      Z nowosci okolodomowych, to pewnego ranka po kolejnym gradobiciu zaczela mi sie topic deska rozdzielcza w samochodzie. Ofiara padla prawa strona oraz kilka guzikow od radia. Jako, ze wybuchajace radio czy porazenie pradem gdy bede wyciagala okulary ze schowka raczej mi sie nie marza, popedzilam czym predzej do dealera. Panowie fachowcy tylko usmiechneli sie pod wasem i nakazali ustawic sie w (wirtualna) kolejke i umowic na naprawe. Okazalo sie, ze  problem jest im znany. Sto aut czeka wlasnie na wymiane deski gdyz jakies tam wady producenckie daly o sobie znac w moim modelu. Pojezdzilam jeszcze tydzien z dusza na ramieniu, a w nagrode dostalam nowiutka deske jak sie patrzy.

      Z rzeczy sezonowych to sezon na imprezy-niespodzianki trwa. Wraz z urodzinami Huba zapoczatkowalam chyba  ten trend  i teraz srednio raz w tygodniu kogos zaskakujemy. Wiekszosc daje sie zaskoczyc. Wylamala sie jedynie kolezanka, ktora “niechcacy” sprawdzila mezowi email i nas zdemaskowala. Na jej obrone, do konca udawala, ze nie wie o co chodzi, i ze te cztery ciasta to ot tak sobie upiekla “na niedziele”:).

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Sezonowo”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 kwietnia 2017 22:46
  • środa, 15 marca 2017
    • 17 Lat

      Jak minelo 5 lat, wydawalo mi sie, ze to juz tak dlugo. Potem szybko 10-tka zakradla sie z nienacka. Pozniej odnotowalam 15, a dzisiaj mija dokladnie 17 lat odkad przylecialam do Stanow, a troche dluzej odkad wyjechalam z Polski.

      17 lat to juz kawal czasu. W zasadzie cale moje dorosle zycie.  Wiele sie wydarzylo, glownie dobrego, choc nie zabraklo klod rzucanych pod nogi od czasu do czasu. Uwilismy z Hubem nasze gniazdko w tym wlasnie kraju. I choc nosilo nas po swiecie, choc nadal nam sie wydaje, ze gdzies indziej sa zielensze pastwiska… to zawsze wracamy do naszego Texanskiego zycia. Przynajmniej na razie to tutaj jest “dom”.

       17 lat to rowniez cale moje zycie zawodowe. Wiele sie zmienilo. Jest co wspominac. Poczatki byly ciekawe. Pamietam moja pierwsza prace w kancelarii, jako asystentka prawnika, ktory zajmowal sie sprawami kryminalnymi. Pocziwy David Snow dal mi niesamowita szanse poznania systemu od srodka. I przyznam, ze bylo to zdrzenie czolowe;). O ile zawsze chcialam wlasnie karnym sie zajmowac, byc prokuratorem – po odczuciu “posmakow” tego zawodu na wlasnej skorze, szybciutko zmienilam zdanie;). Reprezentowalismy najgorszych z najgorszych, David wykorzystywal wszelkie “tricki” zeby z wiezienia wyciagac narkotykowych gonzo, zlodziejaszkow, prosytutki i temu podobny element. Ciekawe byly rozprawy, przesluchania swiadkow – naprawde ciekawe doswiadczenie dla “zielonego” prawnika. I dziekuje Bogu, ze postawil Davida na mojej drodze. Troche juz zniechecona do prawa, jak tylko nadarzyla sie okazja, przeskoczylam do swiata korporacyjnego, do zupelnie innej dziedziny – konsultingu, szkolen, eLearning. Na ponad 2 lata zahaczylam sie w firmie, w ktorej pracowal Hub. Przez 2 lata mieszkalismy w Amsterdamie poznajac tajniki “Mordoru”. Moje osobiste doswiadzenie z pracy w korporacji jest bardzo pozytywne. Bardzo duzo sie nauczylam, poznalismy swietnych ludzi, zjechalismy Europe wszerz i wzdluz. Ja dosyc dobrze czuje sie w scisle okreslonych ramach, gdzie instrukcje sa jasne a oczekiwania sprecyzowane. Nie przeszkadzaly mi liczne tabelki, raporty czy spotkania z zespolem. Naprawde wynioslam wiele z pracy w konsultingu, nauczylam sie obcowac z ludzmi na gorze i na dole, zdobylam wiele technicznych umiejetnosci i mialam okazje od srodka podpatrzec inne korporacje. Holandia to naprawde ciekawy okres w naszym zyciu. Fajnie sie tam zylo. Choc przyznam, ze po jakims czasie zaczelo brakowac nam wygody i latwosci zycia, jakie oferuja Stany. I podjelismy decyzje, ze wracamy.  Po powrocie zastanawialam sie co dalej ze soba zrobic. A, ze jednak “ciagnie wilka do lasu”… postanowilam, ze wroce do prawa. Poszlam do szkoly, zdalam bar exam, zdobylam licencje i wszystko potoczylo sie swoim torem. Kolejne prace: kancelaria, in house, kancelaria spolka. Probowalam, mozna powiedziec, wszystkiego. Szukalam swojego miejsca w calym tym prawniczym galimatiasie. I wreszcie znalazlam. Wiazalo sie to wprawdze z przeprowadzka do Teksasu, ale naprawde lubie moja prace. Podoba mi sie roznorodnosc spraw, nie ma czasu na nude. Ciagle ucze sie czegos nowego, poznaje tajniki przepisow w innych krajach, ucze sie cierpliwosci w negocjacji kontraktow, pomagam budowac strategie firmy, ostrzegam przed “pulapkami”. Czasem musze powiedziec “Nie”. Czasem naginam sie, zeby zadowolic innych. Szlifuje “sztuke kompromisu”.

      17 lat to tez wystarczajaco dlugo by wydoroslec, zmienic sie, nabrac pokory. Choc mysle, ze az tak bardzo sie nie zmienilam.

      17 lat za nami, ciekawe co przyniosa kolejne lata…

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „17 Lat”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 15 marca 2017 16:40
  • środa, 08 marca 2017
    • Muzycznie na Dzien Kobiet;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Muzycznie na Dzien Kobiet;)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 08 marca 2017 21:12
    • Antonia Cecilia - Pierwsze Urodziny

      Antonka nasza skonczyla rok! Zlecialo jak z bicza strzelil. Pierwszy usmiech, podnoszenie glowki, przekrecanie sie, siadanie, zeby, pierwsze grymasy, pierwsze "mama, dada, gaga" i ani sie nie obejrzelismy a maly lobuziak niezdarnie gramoli sie na schody lub urzadza inwentaryzacje szafek w kuchni;).

      Ogolnie Antosia jest pogodnym, dobrym dzieckiem. Oprocz "zabkowania" w wersji mega, czyli 4 zeby na raz, nie chorowala nam. Odpukac w niemalowane. Ciagle porownuje ja z Amelia, zastanawiam sie czy beda mialy podobne charaktery czy beda zupelnie inne. Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, ze byc moze Antonka bedzie troche ostrozniejsza, troche spokojniejsza - choc wiadomo, wszystko moze sie zmienic. Tak troche to by nam sie nalezalo zeby ta druga byla troche ostrozniejsza, bo ortopeda swietny samochod sobie pewnie kupil za nasze wizyty ze zlamanymi konczynami, naciagnietymi miesniami, etc;).

      Antonka juz taka fajna, rezolutna. Uwielbia wchodzic na schody, uwielbia bawic sie grajacym pociagiem. Chetnie zjada chlebek, szeleje za chrupkami. Wie dokladnie co sie dzieje dookola, potrafi wskazac przedmioty, ludzi. Do perfekcji opanowala wszelkiego rodzaju "jaka duza urosne" czy "kosi-kosi";). Uwielbia muzyke, do rytmu podryguje smieszne tymi watlymi jeszcze nozynkami, jednym slowem jest przeurocza.

      Antosia wpasowala sie w nasza rodzinke jak ulal. Nie wyobrazamy sobie zycia bez niej i Bogu dziekujemy za zdrowa, rezolutna Pysie;).

      W sobote z pompa odswietowalismy te wazne urodzinki wsrod rodziny i przyjaciol. Antosia dzielnie wytrwala prawie do 10,  zdmuchnela swieczke, posmakowala tortu, poganiala sie z dzieciakami i dala sie rozpieszczac i nosic z rak do rak. Mysle, ze wszyscy bawili sie fajnie, a nam bylo milo, ze moglismy dzielic sie nasza radoscia z bliskimi i zyczliwymi nam goscmi.

      First_bday_collage

      IMG_4799COLLAGEs1

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Antonia Cecilia - Pierwsze Urodziny”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      środa, 08 marca 2017 20:53
  • piątek, 03 marca 2017
    • Emotional Intelligence

      Za moich czasow nagrody w szkole dostawalo sie za dobrze wyrecytowany wiersz, za wyniki w nauce lub ewentualnie wygranie jakiegos konkursu. U Ami w szkole sa rozne dziwaczne nagrody, szczegolnie na poziomie Zerowki. Wtedy mozna nawet dostac nagrode za "dobre serce" lub "ze sie bardzo starales";).

      W starszych klasach juz trzeba sie czyms wykazac. Dzis bylismy wezwani do szkoly, bo Ami otrzymala nagrode za "Emotional and Social Intelligence", czyli tez taka wersja "dobrego serca", pomaganie innym, rozwiazywanie konfliktow i dobra intuicja. Pani nachwalic sie nie mogla jaka Amelia jest dojrzala, jak chetnie pomaga innym i dba aby kazdy czul sie dobrze w jej towarzystwie.

      Dumni jestesmy z Ami i bardzo chetnie do szkoly na takie wezwania sie stawiamy. Nawet Antoske zabralismy dzisiaj i Dziadziusia, rzecz jasna tez. Ami troche speszona, troche dumna zaprezentowala sie na scenie po odbior nagrody i "uscisk dloni".IMG_8416

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Emotional Intelligence”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      piątek, 03 marca 2017 23:29
  • czwartek, 02 marca 2017
    • Niech Zyje Bal

      Na tym balu bawili sie wszyscy. Starsi, mlodsi. Cel azaliz byl szczytny: wspomoc Fundacje “Small Big Heart Foundation”, ktora pomaga chorym dzieciom przyjezdzajacym do Dallas z Polski na powazne operacje jak rowniez Polska Szkole w Dallas. Szkola byla rowniez wspolorganizatorem balu.

      Jeszcze na kilka dni przed impreza organizatorzy martwili sie czy znajda sie chetni. Ostatnie dwa dni pokazaly jednak, ze nalezy martwic sie czy znajdzie sie miejsce dla wszystkich chetnych. Niech zyja “zwlekacze na ostatnia chwile”, czyli tzw. Prokrastynatorzy;).

      Goscie dopisali. Piekna sala podswietlona romantycznie powoli zapelniala sie znajomymi i znajomymi znajomych lub zupelnie nieznajomymi. Jak na polska impreze przystalo, na pierwszy rzut poszla tzw. “scianka”, czyli kazdy mial swoje piec minut by zrobic sobie zdjecie na tle baneru z nazwami organizatorow. Przez chwile poczulismy sie jak celebryci na pokazie mody;).

      Jako, ze impreza miala charakter ostatkowo-karnawalowy, nie zabraklo masek, kapeluszy  czy korali przypominajacych, ze dzisi bawimy sie po raz ostatni w tym Karnawale. Jezeli o zabawie mowa, to nie mozna nie wspomniec o znakomitej muzyce, ktora zapewnil profesjonalny muzyk – skrzypek, ktory dublowal rowniez jako DJ. Dzieki Markowi towarzystwo nie zagrzalo dlugo miejsca przy stolach. I choc miejsca do tanca nie bylo zbyt wiele, co odwazniejsi wirowali w walcach, tangach czy irlandzkim “river dance”.  A Marek a to przygrywal pieknie na skrzypcach (czy tez raczej wszelkiego rodzaju skrzypco-podbnych instrumentach), a to mixowal swietna muzyke, swietnie balansujac polska klasyke z nowoczesnymi kawalkami dyskotekowymi. Dla mnie osobiscie muzyka jest najwazniejsza na takich imprezach. Nie wazne sa za slone kotlety czy luksusowe nakrycia – ja chce sie wybawic. I tutaj nasz DJ okazal sie nieocenionym profesjonalista.

      Fajnie bylo na chwile oderwac sie od codziennosci, ubrac w elegancka sukienke, buty na obcasie i pobawic sie przy swojsko brzmiacych przebojach. Fajnie popatrzec na wspolnie bawiacych sie ludzi, z roznych kregow, roznych, czesto konkurujacych ze soba organizacji czy “obozow”.

      Mysle, ze ten wieczor na dlugo zapadnie w pamieci uczestnikow. Mysle, ze dlugo bedzie sie szeptalo o nim w kregach Polonii. Mysle, ze zostala zapoczatkwoana fajna tradycja i takie imprezy beda sie odbywaly czesciej.

      IMG_8344

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ezydorek
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 marca 2017 23:46

Kalendarz

Maj 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

stat4u